poniedziałek, 29 lipca 2013

Koktajl z malin i marchewki

W taki upał jak dzisiaj nie ma co gotować. Trzeba sobie dodawać energii dobrymi koktajlami. U mnie dzisiaj własnie taka propozycja :)

Składniki:
1 kg marchwi
200 ml mleka
400 gram malin
mięta























Przygotowanie:
Marchew myjemy i wrzucamy do skowirówki. Maliny wraz z miętą blendujemy. Następnie dodajemy mleko i łączymy z sokiem marchewkowym. Do smaku można dodać odrobinę brązowego cukru.

Smacznego :)


piątek, 26 lipca 2013

Placki z buraków

Znalazłem ostatnio w mojej zamrażarce zrobione jakiś czas wcześniej buraczki. Zacząłem się zastanawiać cóż też mógłbym z nich przygotować. Oczywiście mogłem je podać jako dodatek do ziemniaków i typowego schabowego. Jednak nie byłbym wtedy sobą. To był dzień kiedy musiałem puścić wodze mojej fantazji. Po dłuższej chwili wymyśliłem, że zrobię z nich placuszki. Coś na kształt placków ziemniaczanych tylko, że z buraków. Jak pomyślałem, tak też zacząłem działać.

Składniki:
400 gram przetartych buraczków
100 gram mąki ziemniaczanej
2 ząbki czosnku
1 łyżeczka suszonego majeranku
1 łyżeczka suszonej bazylii
1 jajko
sól i pieprz do smaku
oliwa czosnkowa do smażenia























Przygotowanie:
Buraczki wrzucić do miski i dodać jajko, mąkę, suszony majeranek, suszoną bazylię i przetarty czosnek. Wszystko porządnie ze sobą wymieszać. Dodać sól i pieprz do smaku. Na patelni rozgrzać olej i łyżką nakładać porcję masy na patelnię. Smażyć przez około 2 minuty na jednej stronie.

Placki są bardzo łatwe i szybkie w przygotowaniu. Polecam podawać w towarzystwie śmietany z odrobiną suszonej bazylii.

Smacznego :)


środa, 24 lipca 2013

Kopytka

Od jakiś dwóch lat nie jadam prawie ziemniaków z wody. Nie wiem jakoś mi zupełnie nie podchodzi taki smak. Jednak uwielbiam ziemniaki w różnych przetworzonych formach. Placki ziemniaczane, pyzy czy właśnie kopytka. Dla mnie ta potrawa kojarzy się ze wsią. Zawsze jadałem ją gdy miałem okazję gościć u mojej cioci na wsi pod Warszawą. Pamiętam, że smak tamtych kopytek był powalający. Do tego odrobina świeżego boczku i cebulka taka z własnego ogródka. No po prostu palce lizać. Zapraszam Was na moje kopytka.

Składniki:
1 kg ugotowanych ziemniaków (fajnie jak dysponujecie takimi z poprzedniego dnia)
2 jajka
1,5 łyżki mąki ziemniaczanej
szczypta soli
szczypta pieprzu
łyżka mąki pszennej do podsypywania
łyżka kwaśnej śmietany (u mnie 18%)

Do pokraszenia:
pęto kiełbasy
2 cebule

Przygotowanie:
Gotowane i przestudzone ziemniaki przeciskamy przez praskę do ziemniaków lub sera. Do masy dodajemy jajka, mąkę ziemniaczaną, śmietanę, sól i pieprz do smaku. Wyrabiamy wszystki składniki na jednolitą i gładką masę. Stolnicę wysypujemy mąką i przekładamy na nią masę ziemniaczaną. Masę dzielimy na 4 części i każdą z nich rolujemy w podłużne wałki, które następnie kroimy w poprzek tworząc w ten sposób kopytka. Przygotowane kopytka wrzucamy do gotującej się i osolonej wody. Gotujemy aż do wypłynięcia na wierzch.

Podawać z wcześniej przygotowaną podsmażoną z kiełbaską cebulką.

Smacznego :)




wtorek, 23 lipca 2013

Drożdżówki z wiśniami pod serową kruszonką - Inspirujący konkurs Almette

No i nadszedł czas na wiśnie. Uwielbiam je w połączeniu z ciastem drożdżowym lub w takich drożdżówkach. Kocham ten kwaskowy smak połączony ze słodkością ciasta. Innowacją w przepisie, który dzisiaj chce Wam zaprezentować jest dodatek śmietankowego serka Almette, zarówno do samej bułeczki jak i do kruszonki. Pomyślałem, że będzie to dobry pomysł, aby zachęcić Was jeszcze bardziej do eksperymentowania ze smakami i udziału w konkursie "Almette. Inspirujący smak natury". Jak wiecie zawodowo mam przyjemność zajmować się tym konkursem. Myślę, że warto wziąć udział, bo wspaniała kulinarna wyprawa do Toskanii czeka :) A więcej szczegółów znajdziecie tutaj.

A teraz zapraszam na pyszne drożdżówki :)

Składniki:
Ciasto
500 gram mąki pszennej
2 łyżki cukru
40 gram drożdży
300 ml mleka
2 łyżeczki cukru waniliowego
2 jajka
100 gram masła lub margaryny
100 gram serka śmietankowego Almette
400 gram wydrylowanych wiśni
Kruszonka
100 gram cukru
100 gram masła
200 gram mąki pszennej
50 gram serka śmietankowego Almette

Przygotowanie:
Ciasto
Masło lub margarynę roztapiamy i odstawiamy do ostudzenia. Mleko lekko podgrzewamy i łączymy z 2 łyżkami cukru, pokruszonymi drożdżami i dwoma łyżkami mąki. Odstawiamy na około 15 minut w ciepłe miejsce w celu wyrośnięcia.
Resztę pozostałej mąki wsypujemy do miski, dodajemy cukier waniliowy, jajka i przygotowany wcześniej zaczyn drożdżowy. Najlepiej wyrabiać ciasto rękami stopniowo dodając przestudzony tłuszcz. Kiedy będzie już gładkie i jednolite odstawiamy je w ciepłe miejsce na 30 minut.
Po tym czasie przekładamy ciasto na wysypaną mąką stolnicę i rozwałkowujemy na grubość około 2 cm. Szklanką wykrajamy krążki i dodajemy na środek po trochu serka śmietankowego Almette oraz wciskamy w ciasto wiśnie. Układamy przygotowane drożdżówki na blasze wyłożonej papierem do pieczenia i pozwalamy im jeszcze przez 20 minut podrosnąć.
Kruszonka:
Warto ją przygotować wcześniej. Masło w temepraturze pokojowej łączymy z cukrem, mąką i serem. Rękoma wyrabiamy porządnie ciasto na jednolitą masę. Odstawiamy na około 20 minut do lodówki. Po tym czasie możemy wyjąć ciasto z lodówki i pokruszyć po trochu na każdą z wcześniej przygotowanych drożdżówek. Mi z podanych składników wyszło 12 bułeczek. Pieczemy przez 20 minut w nagrzanym do 180 stopni piekarniku. Już po pieczeniu polukrowałem je zakupionym wcześniej gotowym lukrem.

Smacznego :)







poniedziałek, 22 lipca 2013

Pierogi z truskawkami

Truskawki najlepiej smakuję mi w pierogach lub z makaronem. To chyba smak każdego kto wychował się w latach 80. Pamiętam jak babcia mi takie smakołyki serwowała. Ogólnie babcia i mama są tymi osobami, które sprawiły, że mocniej zacząłem się interesować gotowaniem. Zawsze siedziałem w kuchni i obserwowałem ich poczynania. Podglądałem, zapamiętywałem i uczyłem się jak łączyć ze sobą smaki. To one sprawiły, że nie jestem typowym facetem co to nawet wodę na herbatę może przypalić. Z czasem nauczyłem się sam eksperymentować. Bo chyba o to chodzi w życiu aby nadawać mu smak.

Składniki:
Przepis na ciasto pierogowe znajdziecie tutaj.
około 400 gram truskawek
2 łyżki cukru
2 opakowania cukru waniliowego
śmietana 18%



Przygotowanie:
Przepis na ciasto znajdziecie http://mezczyznagotuje.blogspot.com/2013/05/pierogi-z-serem-mieta-i-cukrem-migdaowym.html
Do przyrządzenia nadzienia najpierw musimy oczyścić truskawki. Umyte i osuszone kroimy na małe ćwiarteczki i wrzucamy na patelnię. Posypujemy cukrem i dodajemy jedno opakowanie cukru waniliowego. Gotujemy aż truskawki zaczną się rozpadać i puszczą sok. Kiedy już będą w takiej formie, należy nakładać zwarta masę na krążki ciasta i po prostu lepić pierogi. Ja od jakiegoś czasu używam maszynki do lepienia, wychodzą wtedy ładne i równiutkie. Przygotowane pierogi wrzucamy do garnka z gotująca się i osoloną wodą. Gotujemy przez 3 minuty od momentu wypłynięcia ich na wierzch. Przed podaniem można polać je śmietaną zmieszaną z opakowaniem cukru waniliowego.

Smacznego :)


sobota, 20 lipca 2013

Warto wybrać się na...

Propozycja I
Baltic Culture Wave
W dniach 21 - 24 lipca w Gdynii odbywać się będzie bardzo ciekawe wydarzenie. W ramach niego kretywni ludzie z Polski, Danii, Szwecji, Litwy i Niemiec będą prezentować swoje umiejętności. Więcej o wydarzeniu dowiecie się tutaj.


Propozycja II
Don Giovanni w Wilanowie
Wydarzenie niezwykłe dla mieszkańców Warszawy. Już w ten weekend w Wilanowie zostanie wsyatwione arcydzieło austriackiego kompozytora w nietypowej scenerii - na dziedzińcu Pałacu w Wilanowie. Sprawdźcie szczegóły tutaj.


Propozycja III
Tzadik Festival w Poznaniu
Muzyka żydowska i je tradycje to temat przewodni festiwalu. Wszystkich zainteresowanych zapraszam do Poznania. A szczegóły festiwalu znajdziecie na stronie.


Propozycja IV
A wszystkich zamieszkałych w Warszawie zapraszam na Ursynów na "Targ Śniadaniowy" Poniżej rozkład jazdy.


Propozycja V
A na koniec coś dla miłośników Batmana. Darmowe pokazy filmów na bemowie w Warszawie.


piątek, 19 lipca 2013

Bakłażan zapiekany z kaszą i pomidorami

Nigdy nie przepadałem za bakłażanem. Zawsze miałem poczucie, że jest to warzywo zupełnie bez smaku i nie ma w sobie tego czegoś. Jednak z racji, że od jakiegoś czasu eksperymentuję z potrawami wegetariańskim musiał w końcu pojawić się i bakłażan. Okazja nadarzyła się po tym jak przeczytałem ciekawy przepis w najnowszym numerze gazety "Kuchnia". Jednak trochę go zmodyfikowałem i nie zrobiłem dokładnie tak jak było w przepisie. Ogólnie to tez trochę pozamieniałem składniki. No i tak wyszedł pyszny obiad. Mam nadzieję, że Wam również zasmakuje.

Składniki:
1 duży bakłażan
dwie saszetki kaszy jęczmiennej (u mnie Lubella)
2 duże pomidory
łyżka suszonych ziół prowansalskich
sól
pieprz
łyżka suszonej bazylii
łyżka ostrej papryki
oliwa czosnkowa



Przygotowanie:
Bakłażan myjemy i przecinamy na pół. Połowki wkładamy do rozgrzanego do 180 stopni piekarnika. Trzymamy go tam około 20-25 minut. W między czasie gotujemy kasze według instrukcji producenta.
Gdy kasza się gotujemy parzymy pomidory i obieramy je ze skórki. Kroimy na małe kwadraciki i wrzucamy na rozgrzaną oliwę czosnkową. Gdy już kaszą się ugotuję dodajemy ją na patelnie i podsmażamy jeszcze przez chwilę razem z pomidorami. Gdy bakłażan nam się podpiecze, wyciągamy go z piekarnika i drążymy. Miąższ dodajemy do kaszy i pomidorów. Na patelnie dodajemy suszoną bazylię, paprykę ostrą i zioła prowansalskie. Doprawiamy solą i pieprzem do smaku. Całość dusimy przez około 10 minut na małym ogniu pod przykryciem. Gdy farsz jest gotowy napełniamy wydrążone bakłażany i wstawiamy na 10-15 minut do rozgrzanego do 180 stopni piekarnika. Idealnie smakuje na ciepło jak i na zimno.

Smacznego :)























wtorek, 16 lipca 2013

Inspirujący konkurs Almette

W swojej pracy zawodowej mam okazję pracować dla marki Almette. W ramach tej współpracy przygotowaliśmy wspólnie konkurs kulinarny dla blogerów "Almette. Inspirujący smak natury". Jest mi bardzo przyjemnie zaprosić do konkursu wszystkich, dla których zabawa smakiem to chleb powszedni.



Zasady konkursu są bardzo proste. Wystarczy, że wybierzecie swój ulubiony serek z oferty marki Almette i przygotujecie na jego bazie przepis. Może to być przekąska, deser, danie główne, co Wam tylko podpowie wyobraźnia. Jest tylko jedna zasada: nie może to być danie prezentujące typowe wykorzystanie serka z kromką chleba. Więcej na temat konkursu i regulaminy znajdziecie w aplikacji na oficjalnym profilu marki na Facebook'u.



Warto spróbować swoich sił, bo nagrody są naprawdę atrakcyjne. Trzech zwycięzców z osobami towarzyszącymi weźmie udział w kulinarnej wyprawie do Toskanii. Podczas pobytu będą mieli okazję wziąć udział w warsztatach kulinarnych, zwiedzić winnicę, poznać procesy produkcji wina i oliwy z oliwek oraz spróbować typowych smaków Toskanii. A to tylko część z przygotowanych atrakcji! Dla kolejnych 22 osób przygotowaliśmy warsztaty fotografii kulinarnej, które poprowadzi, znana Wam zapewne, blogerka Beata Lipov.

Jednak nie tylko blogerzy mogą zagrać o nagrody. Każdy kto odda i uzasadni, w oryginalny sposób, swój głos na wybrany przepis będzie miał szansę zgarnąć jeden z 50 koszy piknikowych Home&You lub jeden ze 100 zestawów kulinarnych filmów DVD. W skład zestawu wchodzą filmy "Julie&Julia" oraz "Życie od kuchni".

Zapraszam serdecznie do udziału :)

poniedziałek, 15 lipca 2013

Ciasto z czereśniami

Ciasta z owocami to idealne desery na letnie dni. Owoce są dostępne. na każdym straganie. W zależności od naszych ulubionych smaków możemy się nimi bawić do woli. Ja tym razem zakupiłem na bazarku nie daleko mojego domu czereśnie. Nie chciałem ich jeść od tak, więc stwierdziłem, że upiekę z nich ciasto. Poszperałem trochę po Internecie i na moim ulubiony blogu z wypiekami znalazłem przepis na łatwe ciasto z owocami. Można dodać dosłownie każde owoce. Polecam bo wychodzi naprawdę smacznie. A inspirację znalazłem tutaj.

Składniki:
Ciasto:
125 gram masła
10 łyżek cukru
3 jajka
szczypta soli
10 łyżek mąki pszennej
1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
garść czereśni

Kruszonka:
200 gram mąki
100 gram masła
100 gram cukru


Przygotowanie:
Do miski wsypujemy wszystkie składniki i miksujemy. Składniki muszą być w temperaturze pokojowej. W między czasie myjemy i drylujemy czereśnie. Kiedy ciasto jest gotowe przelewamy je do wysmarowanej tłuszczem i wysypanej bułką tartą formy. Na wierzchu układamy przygotowane wcześniej czereśnie.
Teraz wystarczy przygotować kruszonkę. Do miski wsypujemy mąkę i cukier i zalewamy roztopionym ciepłym masłem. Wyrabiamy ciasto i odstawiamy do lodówki na piętnaście minut. Teraz wystarczy pokruszyć przygotowane ciasto na nasze czereśnie. Całość pieczemy w temperaturze 180 stopni przez około 40 minut.

Smacznego :)



czwartek, 11 lipca 2013

Jajecznica z kurkumą i serem

Jajecznica to chyba jedna z najpopularniejszych śniadaniowych pozycji. Łatwo ją zrobić i każdy ma swój własny tajemniczy sposób na jej smak. Ja również przyrządzam ją na swój własny sposób. Nie lubię jednak jak jest zbyt wodnista. Do mnie osobiście przemawia wersja bardziej ścięta. Jakoś takie, nazwijmy to gluty, nie przemawiają. Dodatki oczywiście się u mnie zmieniają, jednak jeden składnik zawsze jest obecny. W mojej jajecznicy nie może zabraknąć pół łyżeczki kurkumy. Jakoś mnie ten smak urzekł i od teraz zawsze go dodaję.

Składniki:
3 jajka
1 duża cebula
100 gram kiełbasy żywieckiej
łyżka bazylii
pół łyżeczki kurkumy
50 gram startego żółtego sera (u mnie gouda)
sól do smaku
masło do smażenia


Przygotowanie:
Jajka myjemy, rozbijamy do miseczki i roztrzepujemy w niej. Do masy z jajek dodajemy pół łyżeczki kurkumy, sól do smaku i mieszamy. W między czasie kroimy kiełbasę w kosteczkę, cebulę w pióra oraz ścieramy drobno ser. Na patelni roztapiamy masło i wlewamy masę z jajek oraz dorzucamy wszystkie pokrojone dodatki i łyżeczkę suszonej bazyli. Teraz szpatułką rozmącamy jajka na patelni i smązymy do idealnej dla nas konsystencji.

Smacznego :)

środa, 10 lipca 2013

Pasta z wędzonego łososia

Od jakiegoś czasu jestem wielkim fanem past. Idealnie sprawdzają się na kanapkach, ale mogą też być fajnym dodatkiem do na przykład krakersów. Warto mieć w domu zawsze jakąś pastę przygotowaną, może nam to uratować nie raz skórę w przypadku nagłej wizyty naszych znajomych. U mnie tak ostatnio właśnie było. Na szybko przygotowałem właśnie pastę z łososia wędzonego. Podałem ją zarówno na bułeczce jak i na krakersach. Warto bawić się formami podania :)

Składniki:
1 opakowanie łososia wędzonego
1 mała cebula
kilka listków świeżej bazylii
pęczek szczypiorku
1 jajko
1 łyżka musztardy stołowej
około 6 łyżek majonezu
sól i pieprz do smaku


Przygotowanie:
Cebulę kroimy w bardzo drobną kosteczkę i wraz z bazylią i pokrojonym szczypiorkiem blendujemy. W trakcie tej czynności powoli dodajemy łososia i dalej blendujemy. Jajko wcześniej gotujemy na twardo i dodajemy do blendowanych składników. Gdy wszystko już mocno nam się zmiesza i zmiksuje dodajemy majonez oraz musztardę i mieszamy. Do smaku doprawiamy solą i pieprzem.

Smacznego :)


wtorek, 9 lipca 2013

W świecie smaków Sophie Dahl

Książki, które od otworzenia pierwszej strony powalają dbałością o szczegóły zawsze mnie pociągały. Taka właśnie jest pozycja autorstwa Sophie Dahl „Apetyczna Panna Dahl”. Książka podzielona jest według pór roku. Na każdą z nich przygotowane są inne potrawy w oparciu o sezonowe produkty. Za nim jednak w książce przejdziemy do przepisów warto przeczytać opisy, jakie autorka nam serwuje w odniesieniu do pór roku. Są one pełne wspomnień i ciepła. Czytając je na twarzy cały czas gości u nas uśmiech. Takie historie powodują, że z jeszcze większym zaciekawieniem zanurzamy się w świat smaków serwowanych przez naszą gospodynię. Nic dziwnego, że autorka potrafi nas zaciekawić jest przecież wnuczką sławnego Roalda Dahl'a. W swoim życiu prywatnym zasłynę jako modelka. Należy jej się wielka nagroda gdyż nosząc rozmiar 42 udało jej się znaleźć na największych wybiegach świata. 


Kolejnym atutem książki jest też jej wydanie. Piękna okładka i zdjęcia, które powodują, że cieknie nam ślinka. Po wydaniu widać też, że książka jest bardzo kobieca. Idealna na prezent dla przyjaciółki lub na przykład dla naszych mam z okazji ich święta. Jeśli macie ochotę kupić sobie w najbliższym czasie jakąś książkę kulinarną mam nadzieję, że skusicie się właśnie na ta pozycję. Warto!

poniedziałek, 8 lipca 2013

Konfitura z marchewki

Jeszcze nie jesień jednak postanowiłem przygotować konfiturę z marchewki. Prosiła mnie o nią moja dobra znajoma, która wyjeżdża na jakiś czas za granicę i chciała ten smak zabrać ze sobą. Zakochała się w nim kiedyś, będąc akurat świadkiem jej wykonywania u mnie w domu. No cóż pomyślałem, że nie mogę odmówić takiej prośbie. A przepis znalazłem na tym blogu dodałem jednak od siebie pomarańczę :)

Składniki:
1 kg marchwi
1 kg cukru
4 cytryny
1 pomarańcza


Przygotowanie:
Marchewkę myjemy i obieramy. Kroimy ją w małe talarki. Następnie wrzucamy do rondla i zalewamy jak najmniejszą ilością wody. Gotujemy około 30 minut pod przykryciem. Należy pilnować aby woda nie odparowała. Kiedy już będą miękkie należy je zmiksować na puree. W między czasie gotujemy cukier z 2 szklankami wody, dodajemy skórkę otartą z cytryn i pomarańczy. Smażymy aż syrop zgęstnieje. Teraz należy dodać marchew oraz sok z cytryn i pomarańczy. Cały czas mieszając smażymy około 20 minut aż masa nie będzie się rozpływała po przełożeniu na talerzyk.
Konfiturę przekładamy do gorących słoiczków, zamykamy i stawiamy do góry nogami.

Smacznego :)


niedziela, 7 lipca 2013

Gruzińskie smaki w Krakowie

W poniedziałek ze względu na sprawy zawodowe miałem okazję zagościć w Krakowie. Dawno nie odwiedzałem tego miasta, więc z chęcią się tam wybrałem. Oczywiście nie sam. Towarzyszyła mi moja koleżanka Karolina. Wyjazd z nią to naprawdę fajna sprawa. Uśmialiśmy się jak już nie pamiętam kiedy.

Poza sprawami zawodowymi mieliśmy również chwilę czasu na małe odwiedziny na Wawelu jak również na coś do jedzenia. No i właśnie z tego powodu ten wpis. Karolina zaproponowała aby pójść do sieci restauracyjne, która jest dostępna tylko w Krakowie. Namawiała, namawiał i udało się mnie namówić.

Restauracja była Gruzińska. A dokładniej "Gruzińskie Chaczapuri". W sumie wcześniej nie miałem styczności z takim jedzeniem, więc poszedłem tam z wielkim zaciekawieniem. Jedyne z czym kojarzyła mi się kuchnia z tego kraju to kuchenne rewolucje Magdy Gessler w Warszawskiej restauracji o tym profilu.

Spojrzałem w kartę i od razu moją uwagę zwróciły pierożki Chinkali. Nie wiele myśląc zamówiłem właśnie tą potrawę. Jednak skoro restauracji nazywa się chaczapuri to musiałem zamówić również i tą potrawę.
Najpierw na stół wjechały pierogi. Gdyby ktoś tak jak ja nie miał okazji spotkać się z tą potrawą to od razu pisze, że są to pierożki nadziewane mięsem wieprzowym, wołowym i jagnięcym. W środku takiego pieroga znajduję się również rosół i zioła. Smak jest naprawdę ciekawy. Warto spróbować mi osobiście bardzo smakowało.


Po konsumpcji tego dania, przyszła pora na chaczapuri. Byłem już mocno napchany pierogami, ale jednak postanowiłem jeść dalej. Ta potrawa to nic innego jak placek z serem. W restauracji była ona podana na placeku z twarogiem, mięsem wieprzowym, bakłażanem, papryką i serem żółtym. Tutaj smak również mnie zachwycił. Delikatny chrupiący placek, świeże dodatki. No po prostu bajka. Jeśli kiedyś będziecie w Krakowie koniecznie odwiedźcie tą restaurację.


Na koniec dwa słowa o napitkach. Skoro po Gruzińsku to na całego. Polecam Wam lemoniadę z miętą lub granatem. Mi osobiście przypadła wersja miętowa. Naprawdę jest o czym pisać i co smakować. Wpadajcie do Krakowa na Gruzińskie smaki.



sobota, 6 lipca 2013

Warto sie wybrać na...

W nadchodzącym tygodniu polecam Wam następujące wydarzenia.

Numer 1
Już dzisiaj o godzinie 20 w Parku Skaryszewskim w Warszawie wystąpi jeden z najbardziej znanych wirtuozów gitary Joe Satriani. Jeśli uwielbiacie dobre gitarowe brzmienia nie może Was tam zabraknąć. Więcej informacji i ceny biletów znajdziecie tutaj.


Numer 2
W niedzielę na lotnisku w Gdyni wystąpi Rhianna. To już druga wizyta artystki w naszym kraju. Na pewno warto wybrać się na ten koncert jeśli lubicie dobrą popową rozrywkę i widowisko, które na pewno zapada w pamięć. Więcej informacji i ceny biletów znajdziecie tutaj.


Numer 3
Jeśli spędzacie wakacje w Gdańsku koniecznie musicie wybrać się na XVII Międzynarodowy Festiwal Tetrów Plenerowych i Ulicznych FETA. Festiwal zaczyna się 11 lipca i trwa do 14. Jeśli jesteście głodni artystycznych wrażeń na pewno się nie zawiedziecie. Program można znaleźć na stronie festiwalu.

  

Numer 4
A na koniec coś dla miłośników muzyki. W niedzielę 7 lipca w Parku im. Tadeusza Kościuszki w Katowicach odbędzie się koncert na bazie twórczości Witolda Lutosławskiego. Może być ciekawie, więc jeśli jesteście w pobliżu koniecznie się wybierzcie.




piątek, 5 lipca 2013

Tradycyjna sałatka jarzynowa

Nie ma chyba w naszym kraju osoby, która nie znałaby tradycyjnej sałatki jarzynowej. Jest to królowa wszystkich imienin i urodzin. Na stole wygląda pięknie a smakuje chyba każdemu. Przypomniałem sobie o niej właśnie będąc ostatnio na imieninach mojej koleżanki. Stół był zastawiony typowo polskimi daniami. Musiał się więc znaleźć wśród nich sałatka jarzynowa. Tak mi ślinka pociekła, że po powrocie do domu postanowiłem przygotować ją sam.



Składniki:
6 ziemniaków
5 marchewek
2 pietruszki
1 seler
4 jajka
5 ogórków kiszonych
2 średnie cebule
1 puszka kukurydzy konserwowej
1 puszka groszku konserwowego
2 ząbki czosnku
2-3 łyżki musztardy sarepskiej
5 łyżek majonezu
sól i pieprz do smaku

Przygotowanie:
Marchew, pietruszkę, seler obieramy i gotujemy do miękkości. Ziemniaki gotujemy w łupinach również do miękkości. Jajka gotujemy na twardo. Ugotowane warzywa kroimy w drobną kostkę, jajka również. Ziemniaki należy obrać z łupin przed krojeniem. Ogórki kiszone obieramy ze skórki i również kroimy w drobną kostkę. Wszystko wrzucamy do dużej miski. Dodajemy kukurydzę, groszek i przeciśnięty przez praskę czosnek.
Na koniec dodajemy majone, musztardę i doprawiamy solą i pieprzem do smaku. Sałatka gotowa.

Smacznego :)

czwartek, 4 lipca 2013

Kolorowy świat płci



W swoim życiu spotkałem wiele ciekawych osób. Postanowiłem, więc porozmawiać z nimi o ich pasjach, życiu, zawodzie. Każdy z nich jest na swój sposób ciekawą postacią i ma inne spojrzenie na świat i otaczającą nas rzeczywistość. Zapis tych rozmów chce Wam prezentować w nowej serii czwartkowych wpisów. Ludzie, z którymi rozmawiam nie zawsze są związani z gotowaniem. Mam nadzieję, że spodoba się Wam się to, co mają do powiedzenia.

 ***

Dzisiaj zapis mojej rozmowy z może się wydać kontrowersyjna postacią. Zaprosiłem do rozmowy człowieka, który, na co dzień pracuje w biurze. Wieczorami natomiast bawi ludzi przyjmując swoje alter ego, jakim jest pełna wdzięku kobieta. Oczywiście wszystkie kobiece cechy w jego wykonaniu są mocno przerysowane. Moi drodzy dzisiaj rozmawiam z Draq Queen. Ze względu na swoją reputację, zarówno imię mojego rozmówcy jak i alter ego pozostaną tajemnicą. Jednak mam nadzieję, że ta rozmowa Was zainteresuje i pozwoli spojrzeć na takich ludzi w zupełnie nowy sposób.

Z moim rozmówcą spotkałem się w garderobie przed występem. Akurat zaczynam przygotowania do tego, aby przeistoczyć się w swoją kobiecą wersję. Moje pierwszy pytanie dotyczyło oczywiście jak to jest żyć w dwóch różnych światach. Dowiedziałem się, że nie jest to wcale takie trudne. Zabawa płcią może dać wiele radości, zwłaszcza, jeśli występ podoba się tez publiczności. Kiedy rozmawialiśmy mój gość z minuty na minutę stawał się kobietą. Widziałem jak nakłada podkład, jak dokleja sobie rzęsy. Jego makijaż, jak to bywa u draq queen był mocno przerysowany. Tym razem cała stylizacja była w fiolecie. 

Przygotowania trwały a my kontynuowaliśmy rozmowę. Mój rozmówca, gdyż w trakcie przygotowań kazał mówić do siebie jeszcze w rodzaju męskim, opowiedział mi o tym jak to wszystko się zaczęło. Od dzieciństwa czuł jakiś dziwny pociąg do szpilek swojej matki. Nie zdziwiło mnie to zbytnio, bo myślę, że każdy młody chłopiec ma takie zapędy. Ja również ze dwa razy paradowałem po przedpokoju w szpilkach mojej mamy. Jednak u niego to nie minęło. Przestraszył się, że może być gejem. Trzeba tutaj dodać, że były to lata, 80 więc nie najlepszy okres dla osób homoseksualnych. Jednak szybko wyprowadził się z tego błędu, bo jednak ciągnęło go do kobiet. Pozostawał tylko ta jedna mała inność. Lubił damskie ubrania. Wszystko zmieniło się dla niego, kiedy zaczęły powstawać w Polsce pierwsze klubu dla osób o odmiennej orientacji seksualnej. Zapisał się na casting na atrakcję wieczoru do jednego z klubów. Pierwszy występ był dla niego ogromna traumą. Złamał mu się obcas, pomylił słowa i położył całą piosenkę Violetty Villas. Jednak zebrana widownia nagrodziła go gromkimi brawami. To dodało mu skrzydeł. Tak zaczęła się jego przygoda z byciem Draq Queen. 

Patrząc na to ile wysiłku wkładał w to, aby przeistoczyć się w kobietę, musze Wam powiedzieć, że to nie łatwa rzecz. Kostiumy szyje sam, bo w byciu Draq Queen chodzi o to, aby przerysować trochę kobiece atrybuty. Ciuchy ze sklepów się po prostu do tego nie nadają. Największy problem to buty, bo ciężko znaleźć ładne szpilki w rozmiarze 43+. Obecnie to się trochę zmienia, bo pojawiają się sklepy gdzie można takie obuwie nabyć. Jednak to ciągle nie to, co w innych krajach. Trzeba niestety sprowadzać.

Zapytałem też o życie prywatne mojego rozmówcę. Dowiedziałem się, że, na co dzień jest związany z kobieta. Ona wie o jego nocnym życiu. Odkąd się poznali nie ukrywał tego przed nią. Chciał być szczery i nie mieć tajemnic. Okazało się, że nie jest to dla niej jakimś wielkim problemem. Są ze sobą już 6 lat. Planują niedługo ślub, a w dalszych planach i dziecko. W trakcie całej tej rozmowy coś, co z początku i mi wydawało się dziwactwem stało się dla mnie normalnością. Stwierdziłem, że nie można oceniać ludzi po tym, co robią. Jeśli ktoś ma taką pasję i daje nią innym odrobinę radości to, czemu mam tego nie akceptować czy w jakiś sposób komentować negatywnie.

To, co jednak mnie dziwiło to fakt, że nie chciał zdradzać swojej tożsamości. Skoro żyje tak jak żyje to, czemu ukrywa to mimo wszystko przed innymi. Odpowiedź była w sumie dla mnie oczywista. Jak zawsze chodzi o to, że w naszym kraju jednak żyjemy dość konserwatywnie. A przynajmniej za takich chcemy uchodzić. W codziennym życiu mój rozmówca nie chce narażać się na śmieszność. Jednak mimo wszystko facet w damskich ciuchach jest dla większości społeczeństwa kontrowersyjny. Zwłaszcza, jeśli piastuje się wysokie stanowisko w jednej z większych Polskich firm. 

Po rozmowie zostałem na występie. Polecam to każdemu, zabawy jest, co nie miara. Stare dobre hity w wykonaniu przebranego z cekinowe suknie faceta robi wrażenie. Jeśli chcielibyście zobaczyć coś takiego na własne oczy służę rada gdzie można się udać. Wierzcie mi warto to zobaczyć.
Konkluzja tej rozmowy dla mnie jest jedna. Żyjmy tak jak lubimy, w zgodzie ze sobą i swoimi pasjami. Jest tyle ludzi na świecie i każdy jest inny. I to jest właśnie w życiu najpiękniejsze. 

P.S. Poniżej moje zdjęcie w kapeluszu, który tak mnie urzekł, że nie mogłem go nie założyć. Takie właśnie rzeczy charakteryzują Draq Queen. :) 


środa, 3 lipca 2013

Imieninowe roladki z łososiem

Uwielbiam wymyślać proste i efektowne przystawki na imprezy rodzinne. Na ostatnie takie spotkanie postanowiłem też coś przygotować. W lodówce miałem akurat łososia i dużą ilość sera żółtego. Znalazł się też kawałek sera pleśniowego. Pomyślałem chwilę i stwierdziłem, że zrobię roladki z łososiem przekładane serem pleśniowym. I tak powstała moja przystawka.


Składniki:
4-5 plastrów wędzonego łososia
paczka sera żółtego w plastrach (u mnie była Królewski)
opakowanie sera plesniowego
sałata do dekoracji
papryka czerwona do dekoracji
koperek do dekoracji



Przygotowanie:
Łososia kroimy w wąskie paseczki. Ser żółty kroimy analogicznie do łososia. Układamy łososia na serze żółtym i zawijamy. Roladki odkładamy na bok. Ser pleśniowy kroimy na plasterki. Na talerz układamy sałatę. Na sałatę układamy na przemiennie roladki z łososie i ser pleśniowy. Między roladki wkładamy pokroją w paseczki paprykę czerwoną i koperek. Nasza przystawka jest gotowa.

Smacznego :)

wtorek, 2 lipca 2013

Świat Włoskich smaków Marleny De Blasi



Uwielbiam książki kucharskie, które poza tym, że prezentują ciekawe przepisy na potrawy dają czytelnikowi coś jeszcze. Takie też są książki Marleny De Blasi „Smaki Południowej Italii” oraz „Smaki Północnej Italii”.
W tych książkach znajdziemy opisy wszystkich regionów, z jakimi mamy do czynienia we Włoszech. Większość Polaków Włochy kojarzą się głownie z makaronem. Nic bardziej mylnego. Ja po lekturze tych pozycji dowiedziałem się, że kuchnia Włoska jest bardziej złożona. Wiele potraw jest inspirowana znajdującymi się obok państwami. Widać w nich wpływy różnych kultur.
Autorka w naprawdę smakowity sposób opisuje każdy region, aby następnie przytoczyć najpopularniejsze potrawy, jakie możemy w nim spotkać. Lektura jest naprawdę przyjemna a smaki, jakie w niej znajdziemy potrafią niekiedy bardzo mocno zaskoczyć.

Jeśli mam sięgać po książki kulinarne to właśnie takie do mnie najbardziej przemawiają. Pełne wspomnień i doświadczeń autorki oraz pysznych potraw. Myślę, że jest to też fajny pomysł na prezent dla znajomych, którzy uwielbiają gotować, ale też dla takich, którzy dopiero się uczą. Opisy przygotowania dań są bardzo szczegółowe i nie można nie zrobić dobrze prezentowanych potraw.
Polecam z całego serca te dwie pozycje. Niech Włochy w różnej postaci zagoszczą w waszych kuchniach.

poniedziałek, 1 lipca 2013

Schab wędzony na bukowym drewnie

W mojej rodzinie od zawsze raz na pół roku dziadek, a potem moi rodzice sami przygotowują takie domowe wędliny. Jakiś czas temu miałem okazję wybrać się z rodzicami i dziadkiem na rodzinną wieś. Wyjazd był związany właśnie z przygotowaniem wędlin. Miałem okazję poznać cały proces, który został mi przekazany przez mojego dziadka.
Było to dla mnie naprawdę niezwykła przygoda. Bardzo cenię mojego dziadka i możliwość nauczenia się od niego czegoś ciekawego jest zawsze wielkim wydarzeniem w moim życiu. Dziadek długo opowiadał mi na temat odpowiedniego do wędzenia drewna. Do wędzenia schabu polecił mi drewno bukowe. Twierdzi, że wtedy zapach jest niepowtarzalny. Powiem wam, że ma stuprocentową rację. Długo u mnie w mieszkaniu rozchodził się ten zapach. No to zdradzam Wam mój rodzinny przepis na wędzony schab.


Składniki:
1 porządny kawałek schabu
1 szklanka soli peklowej
kilka ziaren ziela angielskiego
około 10 liści laurowych
5 ząbków czosnku
2 łyżki zmielonego pieprzu
3 łyżki majeranku
1 łyżka kminku


Przygotowanie:
Schab myjemy i wcieramy w niego sól peklową. Umieszczamy w misce dodajemy ziele angielskie i liście laurowe. Zamykamy szczelnie miskę i odstawiamy na około 3 doby do lodówki. Ważne jest aby codziennie przekręcać schab. Po 3 dniach obtaczamy schab we wszystkich pozostałych przyprawach. Chowamy jeszcze na jeden dzień do lodówki. Po tym czasie dolewamy do miski wody o odstawiamy na dwie godziny do lodówki. Kiedy nas schab się zapekluje wtedy należy zmyć z niego wszystkie przyprawy.
Wędzimy na drewnie bukowym około 8 godzin. Po wędzeniu należy schab sparzyć w gorącej wodzie.
Smacznego :)