czwartek, 31 października 2013

Kotlety z cukinii

Posiadanie w domu wegetarianina powoduje, że dwoje się i troję żeby wymyślać jakieś ciekawe dania wegetariańskie. Dzisiaj postawiłem na cukinię. Stwierdziłem, że fajnie będzie z niej zrobić małe kotleciki, przypominające trochę schabowe. Sposób wykonania jest bardzo prosty i zachęcam do przygotowywania ich w domu. Smak jest naprawdę delikatny i idealnie nadają się na przykład do kartofli z jakąś fajną sałatką. Mam nadzieję, że Wam zasmakują.

Składniki:
1 zielona cukinia
pół szklanki bułki tartej
pół szklanki mąki pszennej
2 jajka
sól
pieprz
olej do smażenia
świeży tymianek

Przygotowanie:
Cukinię dokładnie myjemy i kroimy na talarki. U mnie miały one około 1 cm. Tak przygotowaną cukinię solimy i lekko pieprzymy z obu stron. Tymianek dokładnie szatkujemy i również posypujemy nim cukinię.
Do miseczki wbijam dwa jajka i dokładnie roztrzepujemy je widelcem. Mąkę i bułkę tartą przesypujemy na dwa oddzielne talerzyki.
Cukiniowe talarki obtaczamy najpierw w mące. Następnie dokładnie otaczamy je roztrzepanym jajkiem i obtaczamy w bułce tartej.
Smażymy na oleju na złocisty kolor.

Smacznego :)


środa, 30 października 2013

Zapiekanka z bakłażanem i kaszą gryczaną

Jesień to czas kiedy w moim domu dominują kasze. Ten składnik dań idealnie syci, jest zdrowy i naprawdę smaczny. Postanowiłem więc przygotować zapiekankę z użyciem kaszy gryczanej. Otworzyłem lodówkę i spojrzałem co tam w niej jest. Mój wzrok zatrzymał się na bakłażanie, papryce i serze. Dobór składników był już dla mnie jasny. Pomyślałem chwilę i już wiedziałem jaki chcę osiągnąć efekt. Byłem bardzo szczęśliwy bo udało mi się o osiągnąć w pełni. Domownikom smakowało, mam nadzieję, że zasmakuje też i Wam.



Składniki:
2 średniej wielkości bakłażany
200 gram kaszy gryczanej (u mnie 2 torebki kaszy gryczanej od Lubelli)
200 gram startego parmezanu
1 duża cebula
1 duża czerwona papryka
1 duża żółta papryka
sól morska
pieprz biały
świeży tymianek
olej do smażenia


Przygotowanie:
Bakłażany dokładnie myjemy, kroimy na talarki o grubości do 2 cm. Następnie każdy talarek dokładnie solimy po obu stronach solą morską. Kaszę gryczaną gotujemy według wskazówek na opakowaniu producenta. Cebulę kroimy na drobną kostkę i podsmażamy ją na oleju. Gdy cebula nam się smażymy myjemy papryki i również kroimy je na kosteczkę. Dodajemy do cebuli i przesmażamy wszystko razem około 5 minut. W między czasie solimy i pieprzymy do smaku. Teraz dodajemy na patelnię ugotowaną kaszę i smażymy wszystko jeszcze przez 2 minuty. Naczynie do zapiekania smarujemy olejem i na dno układamy pierwszą warstwę bakłażanów. Każdy posypujemy odrobiną pieprzu i świeżego tymianku. Przysypujemy bakłażany połową startego parmezanu. Na bakłażany wykładamy przesmażoną masę z kaszy, cebuli i papryki. Dokładnie rozprowadzamy i przykrywamy kolejną warstwą bakłażanowych talarków posypanych pieprzem i tymiankiem. Na koniec posypujemy wszystko pozostałą ilością parmezanu. Pieczemy w 180 stopniach przez około 35 minut.

Smacznego :)






poniedziałek, 28 października 2013

Naleśniki z serem

Ostatnio spojrzałem na bloga i ku mojemu zaskoczeniu okazało się, że nie ma na nim przepisu na naleśniki. Jak mogłem dopuścić się takiego zaniedbania. Jada się je u mnie przecież przynajmniej raz w miesiącu, a z moimi czytelnikami nie miałem jeszcze okazji podzielić się swoim przepisem. Tym razem postanowiłem przygotować ich słodką wersję. Uwielbiam to połączenie delikatnego ciasta naleśnikowego z serem. No po prostu rozpływa się w ustach. Ja zawsze podsmażam już gotowe naleśniki na maśle klarowanym. Wtedy są mają taką fajnie chrupiącą skórkę. Do tego jeszcze odrobina miodu i można się po prostu rozpłynąć w tym smaku.

Składniki:
Ciasto:
3 szklanki mąki
3/4 szklanki mleka
pół szklanki wody gazowanej
szczypta soli
2 jajka
cukier waniliowy
2 łyżki zwykłego cukru
olej do smażenia

Masa serowa:
250 gram sera białego
150 ml śmietany
cukier waniliowy


Przygotowanie:
Ciasto:
Mąkę przesiewamy do miski i wbijamy do niej jajka. Następnie dodajemy mleko, cukier, szczyptę soli oraz cukier waniliowy. Wszystko porządnie miksujemy. Kiedy składniki nam się już połączą powoli dodajemy wodę gazowaną i mieszamy aż wszystko porządnie się połączy. Jeśli ciasto jest za gęste dodajemy trochę mleka. Naleśniki smażymy na odrobinie oleju aż będą pięknie rumiane. Jeśli macie patelnie teflonowe to nie musicie dodawać oleju. 

Masa serowa:
Do miski wkładamy ser biały i rozdrabniamy go widelcem. Dodajemy cukier waniliowy i śmietanę i porządnie wszystko mieszamy, aż do powstania gładkiej i pysznej masy.

Usmażone naleśniki smarujemy masą serową i zwijamy w rulonik. Idealnie smakują podsmażone i polane miodem.

Smacznego :)




piątek, 25 października 2013

Zupa krem z cebuli

Zupa cebulowa to był pierwszy przepis jaki zamieściłem na tym blogu. Od tamtej pory dość często gościła ona na stole w moim domu. Znajomi, którzy mnie odwiedzają, jak tylko jej spróbują zawsze proszą o przepis. Dzisiaj postanowiłem trochę poeksperymentować i zrobić wariację na temat zupy cebulowej i stworzyć zupę krem. Zastanowiłem się przez chwilę co bym chciał żeby w niej było i przystąpiłem do dzieła. Wszystkim smakowało. Wyszła naprawdę fajna kremowa zupka, która idealnie nadaję się na jesienne szare dni. Poprawia nastrój i rozgrzewa. Polecam Wam ją z całego serca.

Składniki:
5 dużych cebul
1 ząbek czosnku
200 gram masła
2 łyżki octu balsamicznego
1 łyżeczka gałki muszkatołowej
pół łyżeczki suszonego tymianku
pół łyżeczki imbiru
3 liście laurowe
2 litry bulionu warzywnego
sól
pieprz



Przygotowanie:
Cebulę obieramy i kroimy w pióra. Czosnek obieramy i kroimy w drobną kosteczkę. Na patelni rozpuszczamy masło i podsmażamy na nim przez minutę pokrojony w kosteczkę czosnek. Następnie wrzucamy na patelnię cebulę. Solimy i pieprzymy cebulę do smaku oraz dodajemy 2 łyżki octu balsamicznego. Całość dusimy pod przykryciem, co jakiś czas mieszając, około 8 minut. Po tym czasie dodajemy podduszoną cebulę do przygotowanego wcześniej i gotującego się bulionu warzywnego. Dodajemy gałkę muszkatołową i imbir i gotujemy aż cebula całkowicie zmięknie. Wyjmujemy liście laurowe. Teraz wystarczy zblendować całość i można podawać. Idealnie smakuje z grzankami i posypana odrobiną parmezanu.

Smacznego :)


czwartek, 24 października 2013

Kotlety z cieciorki i soczewicy

Połączenia roślin strączkowych to ostatnio moja specjalność. Bawię się smakami i łącze je ze sobą. Odkrywam dzięki temu nowe nieznane mi lądy kulinarne. Tym razem skusiłem się na en eksperyment dzięki firmie Bonduelle, która zgodziła się podesłać mi parę produktów na małe kameralne spotkanie blogerów u mnie w domu. Kotlety powstały właśnie w czasie tego naszego wspólnego gotowania. Pomysł wpadł nagle i wyszedł smacznie. No tak mi się przynajmniej wydaje. nikt nie umarł i wszyscy raczej się uśmiechali niż krzywili jedząc te małe kotleciki. :)

Składniki:
1 puszka cieciorki Bonduelle "Gotowane na parze"
1 puszka soczewicy Bonduelle "Gotowane na parze"
połowa pęczka natki pietruszki
łyżka suszonego cząbru
świeżo mielona sól morska
pieprz biały
2 jajka
3 łyżki bułki tartej
Do panierowania:
2 jajka
bułka tarta



Przygotowanie:
Soczewicę i cieciorkę odsączamy i blendujemy na jednolita masę. Natkę pietruszki drobno siekamy i dodajemy do masy z cieciorki i soczewicy. Solimy do smaku świeżo zmieloną solą morską i pieprzem białym. Wbijamy jajka, dodajemy bułkę tarta i suszony cząber. Teraz musimy porządnie wyrobić masę i uformować kotleciki. Gotowe obtaczamy w jajku i bułce tartej. Smażmy na rumiany kolor na oleju. 

Smacznego :)


środa, 23 października 2013

Puree z dyni

Uwielbiam puree z różnych warzyw. Tym razem postawiłem na dynie. Stwierdziłem, że będzie to idealny dodatek do mięsa i fajna alternatywa dla ziemniaków. Jeśli macie możliwość to bawcie się konwencją. Nawet do klasycznego schabowego można zamiast ziemniaków zaproponować na przykład puree z seler albo pora. Na pewno odkryjecie wtedy też inny smak tego naszego narodowego kotleta. Warto się bawić w kuchni i próbować nowych połączeń. To naprawdę można dać wiele frajdy. Wystarczy tylko, że otworzycie się na nowe smaki i możecie odkryć zupełnie inny świat.

Składniki:
1 kg dyni
100 gram masła
szklanka mleka
szczypta soli
1 łyżeczka gałki muszkatołowej
1 łyżeczka suszonego tymianku


Przygotowanie:
Dynię obieramy i kroimy w kostkę. Układamy ją na blasze wyłożonej papierem do pieczenia i wstawiamy do nagrzanego do 180 stopni piekarnika. Pieczemy przez około 30 minut. Po tym czasie wyciągamy dynie wkładamy do garnka i blendujemy na jednolitą masę. Wstawiamy na gaz i dodajemy masło. Mieszamy aż do rozpuszczenia masła. Wlewamy mleko, odrobinę solimy i dodajemy gałkę muszkatołową oraz suszony tymianek. Wszystko mieszamy o gotujemy jeszcze przez 3 minuty. Teraz można podawać puree w asyście naszych ulubionych kotletów.

Smacznego :)



wtorek, 22 października 2013

Przypomnienie o konkursie "Makaronowe Inspiracje Lubelli"

Kochani przypominam Wam o trwającym jeszcze przez tydzień konkursie "Makaronowe Inspiracje Lubelli". Nagroda główna to robot kuchenny od marki Kenwood. Dodatkowo 5 osób nagrodzonych zostanie bonami do sklepu home&you, a kolejne 5 torbami produktowymi od marki Lubella.


A wszelkie zasady zabawy poznacie klikając o tutaj.

A zasady przeczytacie na poniższej grafice :)



Różowe ciasteczka herbaciane

Drobne przyjemności pomagają nam odprężyć po stresującym dniu w pracy. Moja dzisiejsza propozycja to właśnie taka drobna przyjemność. W sam raz do kubka herbaty i dobrej książki. Różowy kolor dodatkowo sprawia, że można się do tych ciasteczek uśmiechnąć. U mnie w domu zrobiły furorę. Polecam Wam je bardzo. A do stworzenia tych ciasteczek zainspirowała mnie Magda z bloga "Piernikowa Chata".

Składniki:
3,5 szklanki mąki pszennej
1 szklanka esencji z aromatyzowanej herbaty porzeczkowej ( ja zaparzyłem ją z 3 torebek herbaty Tekkanne Black Currant)
200 gram margaryny
1 szklanka cukru
1 łyżka barwnika spożywczego fioletowego
1 jajko
1 łyżeczka proszku do pieczenia
mąka do podsypywania


Przygotowanie:
Herbatę zaparzamy i dostawiamy do wystygnięcia. Mąkę wsypujemy do miski razem z cukrem i proszkiem do pieczenia. Margarynę kroimy na małe kwadraciki i wrzucamy do mąki. Teraz należy porządnie wyrobić ciasto. Powinna nam powstać taka drobna kruszonka. Do przygotowanego ciasta wbijamy jajko i wlewamy herbatę oraz dodajemy barwnik. Na nowo wyrabiamy ciasto. Jeśli jest bardzo klejące podsypmy mąką aż porządnie się zagniecie. Zawijamy w folię i wkładamy do lodówki na godzinę. Po tym czasie należy ciasto podzielić na dwie części i każdą porządnie rozwałkować na grubość około pół centymetra. Wykrawamy nasz ulubiony kształt i układamy na blasze. Wkładamy do rozgrzanego do 18 stopni piekarnika i pieczemy około 15 - 20 minut, w zależności od piekarnika.

Smacznego :)



poniedziałek, 21 października 2013

Zupa krem z rzepy

Od mojej koleżanki z bloga "Kuchnia Marlenity" otrzymałem ostatnio trochę rzepy z jej przydomowego ogrodu. Hmmm, pierwszy raz miałem do czynienia z tym warzywem. Jedyny sposób jego spożywania jaki przyszedł mi do głowy to po prostu na surowo jak jabłko. Jednak zacząłem pyta znajomych i okazało się, że jest świetny przepis na tradycyjną zupę z rzepy. Przepis pochodzi z Irlandii. Przekazał mi go kolega, który mieszka tam już 8 lat. Jego rekomendacja była dla mnie bardzo ciekawa. Zastanawiałem się jak będzie smakowała taka zupa. Powiem Wam, że miło się zaskoczyłem. Jest kremowa, intensywna w smaku i naprawdę mocno rozgrzewająca, Marlenko dziękuję Ci za ten podarunek. Dzięki Tobie odkryłem zupełnie nowy smak. :)


Składniki:
3 duże białe rzepy
1 duża cebula
600 ml mleka
50 gram masła
1 litr bulionu warzywnego
6 ząbków czosnku
2 łyżki mąki
1 łyżeczka cukru
1 łyżka soli morskiej
sól i pieprz do smaku
szczypta gałki muszkatołowej


Przygotowanie:
Rzepę obieramy i kroimy w drobną kosteczkę. Cebulę również szatkujemy na drobniutką kosteczkę. Na dnie garnka roztapiamy masło i wrzucamy cebulę wraz z rzepą. Dusimy pod przykryciem przez około 20 minut. Co jakiś czas mieszamy w garnku, żeby nam się nie przypaliło.
Po 20 minutach rzepę wraz z cebulą zalewamy ciepłym, wcześniej przygotowanym bulionem warzywnym. Gotujemy około 30 minut. W czasie gdy zupa nam się gotuje ucieramy czosnek z solą morską. A w szklance łączymy 2 łyżki mąki z odrobiną mleka. Po 30 minutach wrzucamy utarty czosnek, zaciągamy zupę mlekiem z mąką i dodajemy resztę mleka. Solimy i pieprzymy do smaku oraz dodajemy gałkę muszkatołową. Gotujemy jeszcze przez 10 minut. Teraz wystarczy zblendować zupę. Podajemy z odrobiną natki pietruszki na wierzchu.

Smacznego :)


sobota, 19 października 2013

Perfekcyjna książka nie tylko dla Pań

Perfekcyjną Panią Domu na pewno nie będę. Jednak mogę się starać aby mój dom był poukładany i czysty. Od jakiegoś czasu pomaga mi w tym książka Anthea Turner "Perfekcyjna Pani Domu" wydana przez Wydawnictwo FILO.

Muszę przyznać, że warto ją mieć w swojej domowej biblioteczce. Znajdziecie tam bowiem masę naprawdę przydatnych porad. Tak, tak wiem, że teraz wszystko jest w necie. Jednak trzeba włączyć komputer, poszukać w google i wybrać tą poradę, która będzie najbardziej efektywna. Posiadanie takiej książki w domu na pewno skraca ten proces. Zawsze macie ją pod ręką i możecie zerknąć co tam w danym temacie doradza "Perfekcyjna Pani Domu".

Osobiście polecam Wam dział o wywabianiu plam. Pomysły jakie tam znalazłem są naprawdę ciekawe i się sprawdzają. Nie omieszkałem ich wypróbować. Często zdarza mi się coś pobrudzić i to dość poważnie, więc większość sposobów na różne rodzaje plam mam już przetestowane.

Książka uczy też pewnej konsekwencji i systematyczności w prowadzeniu domu. Mi się idealnie przydały te porady. No bo cóż, ten mężczyzna nie tylko gotuje ale również prowadzi dom. Nie boję się tego pisać, panowie sprzątanie i domowe obowiązki to nie tylko domena kobiet. Nawet nie zdajecie sobie sprawy ile czasu i energii zajmuje dobre prowadzenie ogniska domowego. Dlatego nie ociągajcie się i też sięgnijcie po tą pozycję na półce w księgarni.

piątek, 18 października 2013

Roladki z bakłażana z serkiem w sosie pomidorowym

Bakłażan to cudowne warzywo. Można go jeść na słodko jak i na słono. Ważne żeby sięgać po niego jak najczęściej. Jest bogaty w wiele witamin i minerałów. Dzięki fajnej plastyczności tego warzywa można z niego zrobić kotlety, placuszki czy też właśnie roladki. Ja często wykorzystuje go w kuchni. Tym razem postanowiłem dodać do niego również serek. Z racji tego, że sos miał być pomidorowy pokombinowałem i wykorzystałem do nadzienia serek Almette z pomidorami dojrzewającymi w słońcu. Musze Wam powiedzieć, że nadał on potrawie fajny delikatny smak i sprawił. Polecam Wam to danie.


Składniki:
1 duży bakłażan
1 duża cebula
1 opakowanie serka Almette z pomidorami dojrzewającymi w słońcu
1 opakowanie przecieru pomidorowego
łyżka bazylii
łyżka oregano
łyżka cukru
szczypta soli
szczypta białego pieprzu
olej do smażenia


Przygotowanie:
Bakłażana myjemy i kroimy wzdłuż na plastry o grubości 1,5 cm. Solimy je i wrzucamy na rozgrzaną patelnię z odrobiną oleju. Podsmażamy je z obu stron przez około 2 minuty. Następnie odstawiamy aby przestygły. Gdy już będą zimne, smarujemy je po jednej stronie serkiem Almette i zawijamy w roladki. Warto wbić na środek wykałaczkę na czas pieczenia. Gotowe roladki układamy w naczyniu żaroodpornym.
Teraz trzeba przygotować sos. Cebulę obieramy i kroimy w drobną kostkę. Na patelni rozgrzewamy odrobinę oleju i podsmażamy na nim cebulkę. Gdy już sie zarumieni wlewamy koncentrat pomidorowy i mieszamy wszystko razem. Dodajemy oregano, bazylię oraz łyżkę cukru. Dodajemy szczyptę soli i wszystko razem mieszamy. Gotujemy około 2-3 minut i przelewamy do naczynia żaroodpornego, zalewając sosem roladki z bakłażana. Pieczemy około 30 minut w temperaturze 180 stopni.

Smacznego :)






czwartek, 17 października 2013

Dekadencka herbaciarnia

Dzisiaj chciałem Was zaprosić do miejsca, które mi kojarzy się z ciepłem i naprawdę niepowtarzalną atmosferą. Tym miejscem jest "Herbaciania Dekadencja" w Łodzi. Odkryłem ją podczas jednej z wizyt w tym mieście. Wchodząc tam ma się wrażenie, że przeniosło się do saloniku babci z początku XX wieku. Pełno jest w nim małych klimatycznych detali, które razem tworzą wspaniały klimat.


Jeśli się tam wybierzecie na pewno przywita Was wspaniała i miła obsługa. W karcie znajdziecie niesamowicie bogaty wybór herbat. Możecie się przy nich odprężyć, pobudzić lub po prostu poczuć jak w domu. Warto spróbować kilku rodzajów. 


Kolejną rzeczą wartą uwagi w tym lokalu są naprawdę dobre ciasta i desery. Pamiętajcie tylko, że jeśli nie chcecie się zbytnio przejeść to nie zamawiajcie nic co ma w nazwie słowo "dekadencja". Wszystkie te desery są naprawdę słusznych rozmiarów i smakują wybornie. :) Ceny są naprawdę przystępne. Za 20 - 25 zł napijecie się naprawdę wspaniałych herbat i zjecie spore kawałki ciast.


Przy wyjściu na rozgrzewkę polecam spróbować domowej roboty nalewek. Całkowicie za darmo oraz zabrać ze sobą z małego koszyczka przy drzwiach polecaną danego dnia próbkę herbat. Oczywiście na miejscu możecie też zakupić wszystkie rodzaje herbat, jakie dostępne są w karcie. Ja zawsze miło spędzam tam czas. Jeśli zdarzy Wam się być w Łodzi koniecznie odwiedźcie ten lokal. 





środa, 16 października 2013

Amerykańskie pancakes śniadaniowe + konkurs z przedpremierową nagrodą

Oglądałem ostatnio kolejną amerykańską komedię romantyczną. Oczywiście co w niej jedzono na śniadanie? Odpowiedź jest prosta naleśniki. Jednak nie takie jak nasze. Amerykanie muszą mieć wszystko na wypasie więc ich są grubsze. Podawane z syropem klonowym i na przykład smażony bekonem. Jak dla mnie to trochę za dużo tych składników. U mnie naleśniki były z miodem jaki dostałem od mojej koleżanki Karoliny z jej wyprawy na Rhodos. Miód miał w sobie orzechy więc też parę z nich skapnęło na naleśniki. A przepis na nie wziąłem z książki Nigelli Lawson "Ja być domową boginią". Polecam Wam ją bo są tam naprawdę bardzo ciekawe przepisy. Ja nie przebrnąłem jeszcze nawet przez połowę. :)

Składniki:
225 gram mąki pszennej
1 łyżka proszku do pieczenia
szczypta soli
1 łyżeczka cukru
2 duże jajka, rozkłócone
30 gram masła, stopionego i ostudzonego
300 ml mleka
masło do smażenia
miód do polania



Przygotowanie:
Masło rozpuść i odstaw do ostygnięcia. W misce zmieszaj wszystkie pozostałe składniki i dodaj ostudzone rozpuszczone masło. Wszystko porządnie razem zmieszaj lub zmiksuj. Odstaw ciasto na około 20 minut. Po tym czasie wlewaj ciasto partiami na rozgrzaną patelnię z rozpuszczonym masłem. Podawaj polane Twoim ulubionym miodem.

Smacznego :)


Ja wykorzystałem przepis Nigelli z książki "Jak być domową boginią". Tymczasem Wy macie szansę zdobyć jeszcze przed oficjalną premierą najnowszą książkę Nigelli Lawson "Nigella Ucztuje". Serdecznie Was zapraszam do udziału w tym konkursie, który organizuje Wydawnictwo FILO. Więcej informacji znajdziecie na poniższej grafice. Kto się da skusić? :)



poniedziałek, 14 października 2013

Konkurs dla blogerów "Makaronowe inspiracje Lubelli"

Dzisiaj chciałaby zaprosić wszystkich blogerów kulinarnych do konkursu marki Lubella. Konkurs został przygotowany z okazji Światowego Dnia Makaronu. Zachęcam wszystkich do wzięcia w nim udziału.

Wystarczy, że przygotujecie swoją propozycję dania z makaronem. Zasady konkursu znajdziecie na poniższej grafice. A regulamin przeczytacie o tutaj.

Do wygrania robot kuchenny od marki Kenwood, bony na zakupy w sklepach Home&You oraz paki produktów od Lubelli.

Spróbujcie swoich sił, a może to do Was trafi ten wspaniały pomocnik kuchenny. :)




sobota, 12 października 2013

Łodź - miasto kontrastów

Dzisiaj nie będzie kulinarnie. Chciałem się z Wami podzielić trochę moimi wspomnieniami z miast, które mnie osobiście zauroczyło. Tym miastem jest Łodź. Prawda jest taka, że albo się to miasto pokocha albo znienawidzi. Jedna wizyta w nim wystarczy aby wiedzieć czy jeszcze kiedykolwiek będziemy chcieli tam wrócić. Ja należę do tych pierwszych osób.

W Łodzi pierwszy raz wylądowałem jeszcze na studiach, czyli jakieś wieki świetlne temu. To co od razu rzuciło mi się w oczy to piękne kamienice. Fakt, część z nich jest w opłakanym stanie. Jednak nawet pod tymi sypiącymi się gzymsami można zobaczyć piękno detali architektonicznych. I to właśnie ujęło mnie w nich.


Miasto miało wiele szczęścia. Nie zostało zniszczone podczas wojny i dzięki temu do dnia dzisiejszego zachowały się tam perełki architektury industrialne ale również i pałacowej. Idąc wąskimi ulicami Łodzi można trafić na przykład na piękne wille fabrykantów takich jak Biederman, Heinzl czy chyba najpiękniejszy pałac Izraela Poznańskiego.


Łódż to była potęga włókiennicza. Fabryki, które kiedyś produkowały tkaniny na cały świat do dzisiaj są ewenementem na skalę światową. W żadnym innym kraju nie przywiązywano aż takiej wagi do ich wyglądu. Fajnie, że część z nich została odrestaurowana i zagospodarowana. Szkoda tylko, że mieszczą się tam supermarkety, biura lub banki. Przecież byłyby to idealne miejsca do wykorzystania na centra sztuki.


Coś się jednak zmienia w Łodzi, również i pod tym kątem. Jeszcze kilka lat temu nie widziałem aż tylu ciekawych miejsc. Po mojej ostatniej wizycie jestem naprawdę pozytywnie zaskoczony. Miejsca typu Off Pitrkowska czy nie dawno otworzone muzeum sztuki nowoczesnej to naprawdę warte odwiedzenia punkty na mapie tego miasta. Łódź to też lokale i to naprawdę klimatyczne i podające smaczne i tanie jedzenie. W porównaniu z Warszawą jest ich tam znacznie więcej i są ciekawiej urządzone. 


Zwiedzając to miasto nie trzymajcie się wyznaczonych tras turystycznych. Spróbujcie odbić od tak popularnej Piotrkowskiej i wejdźcie w wąskie uliczki miasta. Odkryjecie tam naprawdę piękne budynki i ciekawe miejsca. Zapuśćcie się głębiej w miasto. Odwiedźcie Cmentarz Żydowski, na którym znajduje się podobno największy grobowiec w całej Europie. Dla mnie wygląda jak statek kosmiczny, ciekawe z czym Wam by się on skojarzył.


Na koniec chciałem Was serdecznie zaprosić do odwiedzenia Łodzi i wyrobienia sobie o niej własnego zdania. Ja wracam tam przynajmniej raz w roku i cały czas odkrywam coraz to ciekawsze miejsca. Ciekaw jestem co Wy odkryjecie. :)

środa, 9 października 2013

Cukiniowo - ziemniaczane placuszki

Zachciało mi się ostatnio placków ziemniaczanych. Jednak nie może być za łatwo. Zawsze muszę sobie jakoś utrudnić życie. W kuchnia leżała akurat żółta i zielona cukinia. Chwyciłem za nią i stwierdziłem, że dodam ją do moich placuszków. Sam do końca nie wiedziałem co z tego wyjdzie. Jednak zabawa smakiem jest tym co uwielbiam. Tak jak pomyślałem, tak też zrobiłem. Zabrałem się do roboty i o to co mi wyszło.

Składniki:
5 średniej wielkości ziemniaków
1 zielona cukinia
1 żółta cukinia
1 duża cebula
1 ząbek czosnku
sól
pieprz
olej do smażenia


Przygotowanie:
Ziemniaki obieramy i ścieramy na tarce i odsączamy z nadmiaru wody. Cukinię myjemy i również ścieramy na tarce. Solimy ją i odstawiamy na bok na około 10 minut. Po tym czasie porządnie odsączamy. Masę z cukinii dorzucamy do startych ziemniaków. 
W między czasie kroimy na drobną kosteczkę cebulę oraz czosnek. Wrzucamy je do masy z ziemniaków i cukinii. Wszystko doprawiamy solą i pieprzem. Jeśli masa jest za rzadka można dodać odrobinę mąki ziemniaczanej. 
Teraz wystarczy już tylko smażyć na oleju placuszki na piękny złoty kolor.

Smacznego :)

wtorek, 8 października 2013

W Kulinarnej Akademii, czyli recenzja książki Marka Brzezińskiego

Zastanawialiście się kiedyś jak wygląda kurs sztuki kulinarnej w znanej na całym świecie Le Cordon Bleu? Jeśli tak, to już nie musicie dociekać i wypytywać. Na to pytanie świetnie odpowie Wam książką Marka Brzezińskiego "Kulisy Kulinarnej Akademii". Ja się w tej książce po prostu zakochałem.

Autor po tym jak stracił pracę w jednej z francuskich stacji radiowych rozpoczyna kurs w tej sławnej na cały świat szkole. Krok po kroku przedstawia nam jak wygląda nauka w tym miejscu. Wierzcie mi, że musztra wojskowa przy tym co się tam dzieje jest niczym.

To co zachwyca w książce to też język jakim jest ona napisana. Wspaniałe opisy jedzenia można porównać do poezji. Może ten krótki fragment Was przekona. "Ta kacza noga to mięsko tak łatwo odchodzące od kości, mięciusieńkie, w chrupiącej skórce, tak pieści podniebienie, tak głaszcze nasze kubeczki, ma taką paletę smaków, jakby krople farby spadały z pędzla impresjonistów." Aż chce się wejść w świat bohater i spróbować tych wszystkich smakołyków. Nie brakuje w tej książce również przepisów. Autor zdradza nam co ciekawsze receptury.

Wszystko okraszone dobrym humorem i w cieniu pięknego Paryża. To pozycja obowiązkowa dla każdego kto marzy o poznaniu smaków kuchnii francuskiej. Lekka i przyjemna lektura. W sam raz na jesienne wieczory. Polecam :)

poniedziałek, 7 października 2013

Makaron z sosem śmietanowo-cukiniowym

Makaron bardzo często gości na stole u nas w domu. Jednak jakoś nie bardzo pojawią się przepisy z nim związane na blogu. Postanowiłem to nadrobić. Akurat miałem w domu makaron, który bardzo mnie ciekawił. Były to pełno ziarniste uszka od Lubelli. Pomyślałem chwilę i wykombinowałem takie o to danie.

Składniki:
opakowanie makaronu Lubella Pełne Ziarno Uszka
1 cukinia zielona
1 cukinia żółta
300 ml śmietany 18%
1 średnia cebula
sól
pieprz
świeży tymianek
olej do smażenia


Przygotowanie:
Cukinię myjemy i ścieramy na tarce o drobnych oczkach. Masę solimy i odstawiamy na 10 minut. Po tym czasie porządnie odsączamy ją z nadmiaru wody. 
Cebule obieramy i drobno siekamy. Szklimy ją na patelni z dodatkiem oleju. Kiedy cebulka ładnie nam się zeszkli dodajemy cukinię i przesmażamy ją chwilę z cebulą. Następnie dodajemy świeży, poszatkowany tymianek i jeszcze chwilę smażymy wszystko razem. 
Kiedy nasze składniki ładnie się podsmażą dodajemy śmietanę i porządnie wszystko razem mieszamy. Wszystkie elementy na patelni muszą się ładnie połączyć. Dusimy naszą potrawę około 3 minut pod przykryciem.
Makaron gotujemy al dente, według instrukcji na opakowaniu producenta. Gdy już będzie gotowy wykładamy go na talerz i polewamy sosem śmietanowo-cukiniowym. 

Smacznego :)




niedziela, 6 października 2013

Ciasto dyniowe

Dawno nie było u mnie nic słodkiego. Postanowiłem nadrobić tą zaległość i przygotować ciasto. Sprawdzam ostatnio możliwości dyni. Wybór materiału na ciasto był więc oczywisty. Musiała w nim znaleźć się dynia. Ciasto jest dość proste i w wykonaniu przypomina trochę ciasto marchewkowe. Jednak smak jest stanowczo inny. Dzięki dodatkowi cynamonu i odrobiny imbiru ciasto ma bardzo fajny korzenny smak. Polecam je wszystkim.


Składniki:
2 szklanki startej dynii
2 szklanki mąki pszennej
1 szklanka brązowego cukru
3/4 szklanki oleju
3 jajka
1 łyżeczka proszku do pieczenia
pół łyżeczki imbiru
2 łyżeczki cynamonu
2 tabliczki białej czekolady na polewę


Przygotowanie:
Dynię obieramy i ścieramy na tarce o drobnych oczkach. W oddzielnej misce ucieramy na jednolitą masę jajka z cukrem. Do przygotowanej masy dodajemy mąkę, olej, cynamon, imbir oraz proszek do pieczenia. Wszystko razem porządnie mieszamy. Gdy już wszystkie składniki się połączą dodajemy startą dynię i jeszcze raz porządnie mieszamy. 
Ciasto przelewamy do wyłożonej papierem do pieczenia formy i wstawiamy na 45 minut do rozgrzanego do 180 stopni piekarnika. Gdy ciasto już wystygnie polewamy je roztopioną w kąpieli wodnej białą czekoladą.

Smacznego :)




sobota, 5 października 2013

Warsztaty kulinarno-fotograficzne Almette - odsłona druga :)


W zeszłym tygodniu, dokładnie w sobotę również w SmArt Studio miałem okazję spotkać się z kolejną grupą wspaniałych ludzi. Tym razem towarzystwo było całkowicie kobiece. Warsztaty tak jak poprzednio poprowadzili Beata i Lubomir Lipov z Lawendowego Domu. A do boju w kuchni, uzbrojone w aparty stawiły się:

Kasia Nowakowska prowadząca bloga Kuchnia Bazylii

Agata Draht, która prezentuje Moje Gotowanie

Mariola Grzęda czyli Kulinarne pyszności Molki

Anna Kosterna-Kaczmarek, która wie jak smakuje Czosnek w pomidorach

Kamila Młoczek, która prowadzi bloga Kamciss - życie ze smakiem

Martyna Lewicka, która mieszka pod adresem Truskawek 6

Joanna Gralik, miłośniczka Różowej kuchni

Laura Chołodecka na stałe urzędująca w Cafe Babilon

Edyta Juśkiewicz, która wie co to Pasja Smaku

Marlena Lalak-Skałecka z uśmiechniętego bloga Kuchnia Marlenity

Do pomocy zjawiła się również niezrównana Iza z bloga Smaczna Pyza. Wierzcie mi miała ręce pełne roboty.



Panie na początek mierzyły się z przygotowanymi produktami. Miały dokładnie 45 minut na przygotowanie dania z wylosowanej przez siebie kategorii. Można było trafić na deser, danie główne lub przystawkę. Ja nie byłem nieużytkiem. Najpierw obierałem i kroiłem dynię. Następnie kobiety zagonił mnie do ubijania bitej śmietany. Zabawy było przy tym, że ho-ho :)





Kiedy już dania były gotowe, nadszedł czas na zdjęcia i porady pod okiem prowadzących Beaty i Lubomira. Dziewczyny stawały na krzesłach, stołach, fotelach. Wszystko, żeby uchwyć ten najlepszy moment i zrobić wspaniałe zdjęcie. Były też i sesja zdjęcia z przygotowaną potrawą. Można było poczuć się jak gwiazda :) Nie odmówiłem sobie i ja. Zdjęcia znajdziecie poniżej. Jak to napisała jedna z uczestniczek Marcin Giussepe Firmanty I.



Na koniec chciałem jeszcze podziękować mojej dzielnej koleżance z pracy Anicie Śliwce. Anitko bez Ciebie nie dałbym rady zorganizować tych warsztatów. Dziękuję za pomoc :)


Zdjęcia, które możecie oglądać w tym wpisie wykonane zostały przez Kornelię Bułanow i Lubomira Lipov. Dziękuję im bardzo za udostępnienie.

piątek, 4 października 2013

Cukinia pod pierzynką z sera

Dzisiaj naszło mnie na cukinię. Zakupiłem na bazarku dwie, jedną zieloną a drugą żółtą. Najpierw miała być wersja faszerowana. Jednak pochodziłem sobie trochę po blogach i znalazłem wspaniały przepis na "Pieczone talarki cukinii". Zmieniłem jednak parę drobiazgów w przepisie. Każdy ma swoje pomysły i wariacje. To właśnie powoduje, że można trafić w swoje smaki. U mnie oregano zamieniło się w bazylię. Mam nadzieję, że moja wersja tego przepisu przypadnie Wam do gustu, a najlepiej do smaku :)

Składniki:
1 cukinia zielona
1 cukinia żółta
sól morska
oliwa z oliwek
szklanka tartego sera typu bursztyn
pół szklanki
dwie łyżki poszatkowanej świeżej bazylii
łyżka świeżego tymianku


Przygotowanie:
Cukinię należy porządnie umyć. Następnie każdą pokroić na talarki wielkość do 6 mm. W misce należy wymieszać razem starty ser bursztyn i bułkę tartą. Do drugiej miseczki należy wlać tak z 6 łyżek oliwy z oliwek, jeśli nam zabraknie trzeba dolać. W między czasie należy posiekać świeżą bazylię i tymianek. 
Talarki cukinii należy z obu stron zamoczyć w oliwie z oliwek, posypać lekko solą morską, bazylią i tymiankiem. Kiedy już zioła przylgną do cukinii, każdy starannie obtaczamy w panierce z sera i bułki tartej. Układamy talarki na blasze wyłożonej papierem do pieczenie. Wstawiam do nagrzanego do 230 stopni piekarnika i pieczemy około 15 minut.

Idealnie smakują z sosem na bazie śmietany. Ja podałem je z sosem bazyliowo-czosnkowym.

Smacznego :)