środa, 29 stycznia 2014

Zamień chemię na jedzenie – poradnik lepszego życia

Książkę autorstwa Pani Julity Bator chciałem przeczytać od dłuższego czasu. Za każdym razem, jak byłem w księgarni, to rzucała mi się ona w oczy. Jednak zawsze sięgałem po coś innego. W końcu i ta książka doczekała się przeczytania, dzięki uprzejmości Pani Kasi z Wydawnictwa ZNAK.


Nie wiedziałem, czego się po niej spodziewać. Chemia to nie odłączny element naszego życia. Jak więc ją wyeliminować? Autorka ma na to wiele porad. Książka jest podzielona na różne działy. począwszy od produktów zbożowych, mącznych, na karmie dla zwierząt kończąc. Jest to bardzo ciekawa pozycja, która może sprawić, że inaczej zaczniemy patrzeć na to, co jemy.

Oczywiście, nie wszystkie rady autorki da się wcielić w życie. Czasami wręcz nie zgadzam się z jej przesadnym podejściem. Nie da się przecież doszukiwać się we wszystkim złego wpływu na zdrowie. Popadlibyśmy w paranoję. Jednak nie ukrywam, że dzięki tej książce zmieniłem trochę swoje nawyki żywieniowe. Przestałem, na przykład, używać cukru białego, kupuję nierafinowany. Przestałem kupować wędliny paczkowane, a zacząłem kupować mniej a częściej i świeże. Niestety w naszym kraju jest tak, że aby żyć bez chemii, w większym wymiarze trzeba mieć na to czas i nie ukrywajmy –  duże środki. Produkty ekologiczne wcale nie są tanie, a i też do końca nie mamy gwarancji na to, co zostało użyte do ich hodowli czy wyprodukowania.


To, co jeszcze podobało mi się w tej pozycji, to bardzo skrupulatne wymienienie wszystkich dodatków do żywności. Wreszcie dowiedziałem się czym są te wszystkie E, umieszczane tak chętnie na opakowaniach. Autorka opisuje te dodatki i podaje,  które są OK, a które są wątpliwe i  szkodliwe.


Książka jest też pełna przepisów, zawiera ich aż 83, które pomogą Wam na przykład przygotować domowy ser żółty. Jednym słowem, sprawią one, że w Waszych domach będzie mniej chemicznych produktów.

Ja Wam tę pozycję polecam, miedzy innymi, ze względu na przepisy. Ale też dlatego, że pomaga ona choć trochę zmienić swoje nawyki żywieniowe na zdrowsze – a przecież o to w tym tak naprawdę chodzi.

Przypominam Wam też o promocji, jaką Wydawnictwo ZNAK przygotowało dla moich czytelników. 

Jeśli zdecydujecie się zrobić zakupy za minimum 100 zł, to otrzymacie RABAT w wysokości 40 zł.
A wybierać możecie spośród książek w wyprzedaży do 50% oraz nowości z rabatem 25%.
Szczegóły promocji:
1. Aby skorzystać z promocji należy wpisać na stronie www.znak.com.pl
   kod rabatowy  - kod40
2. Gdy wartość Twojego zamówienia wyniesie 100 zł, od Twojego zamówienia odejmiemy 40 zł.
3. Rabat nie łączy się z innymi kodami rabatowymi.
4. Kod rabatowy jest ważny do końca stycznia 2014 roku.

3 komentarze:

  1. Fajna pozycja :) My już jakiś czas temu zaczęliśmy być bardziej świadomymi konsumentami i biorąc jakiś produkt do ręki (czy to lek, kosmetyk czy właśnie produkt spożywczy) zawsze czytamy skład. Wyeliminowaliśmy z diety cukier, zastępując miodem (czasami korzystamy z cukru nierafonowanego), przestaliśmy kupować produkty z sorbinianem potasu i glutaminianem sodu, które są bardzo szkodliwymi konserwantami, trzymamy się z daleka od produktów typu instant, nie kupujemy produktów z litanią E w składzie (chociaż niektóre nie są tak złe jak można przypuszczać). Oczywiście nie dajemy się zwariować i od czasu do czasu pozwalamy sobie na jakiś grzeszek typu cola lub gotowy popcorn :) Chodzi głównie o to, żeby tych "złych" produktów nie spożywać cały czas, bez przerwy, gdyż w dłuższej perspektywie może to mieć negatywny wpływ na nasze zdrowie, a czasem i życie.

    OdpowiedzUsuń
  2. też się skusiłam na tą książkę, ale zdecydowanie się na niej zawiodłam. To pozycja typowo dla kompletnie nieświadomych konsumentów. Ja interesuję się zdrowym odżywianiem od pewnego czasu i nie znalazłam w niej nic nowego, wręcz przeciwnie. Wspomniano np o mleku sojowym i ryżowym nie pisząc nic o tym jakie mają właściwości i jak je wybierać, a raczej że najlepiej je robić samemu. Książka ma wiele niedociągnięć i momentami jest bardzo przesadzona.

    OdpowiedzUsuń
  3. No właśnie. Dzięki tej książce uświadomiłam sobie, że podtruwam kota. Kupowałam mu takie lepsze (droższe), suche żarcie bo tak doradził mi weterynarz. Powiedział, żeby nie kupować wiskasów i podobnych. A okazało się, że w tym lepszym jedzeniu też są konserwanty.

    OdpowiedzUsuń