poniedziałek, 31 marca 2014

Sos musztardowy

Musztardę uwielbiam w każdej postaci. Bardzo cieszy mnie, że na rynku jest tyle jej wersji, bo daje to możliwość naprawdę ciekawych eksperymentów kulinarnych. Do przygotowania dzisiejszego sosu wykorzystałem musztardę miodową. Jest ona delikatniejsza w smaku i sos przygotowany z jej użyciem będzie idealnym uzupełnieniem do różnego rodzaju mięs. Idealnie sprawdzi się do kurczaka, indyka czy też polędwicy wieprzowej. Nada on im, bardzo ciekawy smak i wydobędzie z mięsa to co najlepsze. Spróbujcie go przygotować, na pewno się nie zawiedziecie.


Składniki:
200 ml śmietany 30%
3 łyżki musztardy miodowej (miałęm od Kamis)
szczypta soli morskiej
szczypta pieprzu ziołowego
1 łyżeczka lubczyku suszonego
1 łyżeczka koperku suszonego


Przygotowanie:
Śmietankę wlać do miski i dodać musztardę, sól morską, pieprz ziołowy, lubczyk i koperek. Wszystko razem porządnie zmiksować na lekką puszystą masę. Odstawić do lodówki na około 2h.

Smacznego :)

piątek, 28 marca 2014

Sos malinowy do mięs

Rzadko zdarza mi się przygotowywać sosy. Aczkolwiek coraz mocniej zastanawiam się nad tym czy nie umieszczać ich więcej na blogu. Dostaję od Was wiele zapytań dotyczących tego jak będzie najlepszy sos do przygotowywanych przez Was dań. Stąd też coraz mocniej noszę się z tym, żeby raz na jakiś czas podzielić się z Wami moimi pomysłami na sosy do różnych potraw. Dzisiejszy będzie się nadawał do mięs czerwonych. U mnie świetnie się sprawdził do przygotowywanej i opublikowanej ostatnio na blogu piersi kaczej. Jednak spokojnie możecie go użyć też i do wołowiny. Nadaje potrawą naprawdę ciekawy smak i wydobywa z nich ten niepowtarzalny aromat. Sos ten będzie się też nadawał na przykład do sałatek. Mamy wiosnę, więc idealnie uzupełni on nie jeden talerz z sałatką. Wypróbujcie bo naprawdę smakuje wybornie.


Składniki:
100 gram malin (poza sezonem polecam mrożone)
łyżka octu balsamicznego
1 łyżeczka suszonej mięty
pół łyżeczki pieprzu Cayenne
łyżka miodu


Przygotowanie:
Do miski wkładamy maliny i porządnie je blendujemy. Dodajemy ocet balsamiczny, miód, suszoną miętę oraz pieprz cayenne. Teraz wszystko jeszcze raz blendujemy. Odstawiamy na około pół godziny do lodówki.

Smacznego :)

czwartek, 27 marca 2014

Polędwiczka wieprzowa w musztardzie

Polędwica to dla wielu moich znajomych pomysł na wykwintny obiad lub kolację. Ja osobiście uważam, że można ją robić nawet raz na tydzień i kroić sobie na kanapki na przykłąd do pracy. Idealnie będzie się nadawał też na obiad. Wystarczy tylko trochę grubiej ją pokroić i polać odrobiną sosu. W mojej dzisiejszej propozycji znajdziecie też przepis na pyszny sos musztardowy, który idealnie uzupełni danie. Ta potrawa będzie fajnym daniem głównym, na spotkanie z przyjaciółmi lub rodzinną kolację. Jeśli więc chcecie zrobić wrażenie to będzie mi miło jeśli skorzystacie z tego przepisu.


Składniki:
1 polędwiczka wieprzowa
1 łyżka masła
3 łyżki oliwy z oliwek
1 łyżka miodu
4 łyżki musztardy Dijon (ja użyłem Kamis)
2 ząbki czosnku
sól morska
pieprz biały
papryka słodka
1 szklanka bulionu warzywnego

Sos musztardowy:
200 ml śmietany 30%
3 łyżki musztardy miodowej (miałęm od Kamis)
szczypta soli morskiej
1 łyżeczka lubczyku suszonego
1 łyżeczka koperku suszonego

 

Przygotowanie:
Polędwicę należy porządnie umyć i oczyści ze wszystkich ścięgien i tłuszczu. Polędwicę smarujemy z każdej strony masłem. Następnie porządnie natrzeć ją solą morską, pieprzem białym i słodką papryką. Powinno Wam do tego celu wystarczy po jednej łyżece, każdego z dodatków.

W oddzielnej miseczce porządnie wymieszajcie 4 łyżki musztardy z jedną łyżką miodu i startymi na drobnej tarce dwoma ząbkami czosnku. Przygotowaną masą porządnie wysmarujcie polędwicę z każdej strony.

Tak przygotowane mięso włożcie do wsmarowanego oliwą naczynia żaroodpornego i podlejcie połową z 1 szklanki bulionu warzywnego. Drugą połowę odstawiamy i po 15 minutach pieczenia sprawdzamy czy nie wyparowała poprzednia partia. Jeśli jest za mało bulionu w naczyniu, dolewamy drugą połowę. Wstawcie do nagrzanego do 180 stopni piekarnika na około 20 - 30 minut. Czas pieczenia zalezy od wielkości polędwicy. 30 minut pieczemy poledwicę o wadze 500 gram. Mniejsze możecie piec 20 - 25 minut. Po tym czasie należy mięso wyjąć i włożyć do przygotowanej wcześniej folii aluminiowej. Szczelnie zamknąć i pozwolić poleżeć mu, tak zapakowanemu, około 15 - 20 minut.

Sos musztardowy:
Śmietankę wlać do miski i dodać musztardę, sól morską, lubczyk i koperek. Wszystko razem porządnie zmiksować na lekką puszystą masę. Odstawić do lodówki na około 2h.

Polędwicę podawać pokrojoną w grube plastry i polaną sosem musztardowym.

Smacznego :)

 

poniedziałek, 24 marca 2014

Smażona pierś kaczki z sosem malinowym

No i nadszedł czas żeby zmieżyć się na blogu z kaczą piersią. To będzie mój debiut, więc mam nadzieję, że przypadnie Wam on do gustu. Długo się nosiłem, zastanawiałem co zrobić żeby fajnie to wyglądało i super smakowało. Padło na sos malinowy do mięs. Może dla niektórych z Was to połączenie wyda się trochę dziwne, jednak wierzcie mi smakuje obłędnie. Warto wykorzystać ten przepis na przykład na spotkanie z przyjaciółmi. Smak jest jedyny w swoim rodzaju, a wykonanie danie dość proste. Jednak sama kompozycja może bardzo pozytywnie zaskoczyć Waszych gości. No to do garów kochani.


Składniki:
1 średniej wielkości pierś z kaczki
sól czosnkowa
pieprz biały
słodka suszona papryka

Sos malinowy:
100 gram malin (poza sezonem polecam mrożone)
łyżka octu balsamicznego
1 łyżeczka suszonej mięty
pół łyżeczki pieprzu Cayenne
łyżka miodu


Przygotowanie:
Pierś z kaczki należy umyć i osuszyć papierowym ręcznikiem. Skórę kaczki nacinamy do samego mięsa, tak żeby nie naruszyć mięsa. Następnie delikatnie osolić i popiprzyć mięso z obydwu stron. Na samym końcu w skórę kaczki wcieramy około pół łyżeczki słodkiej suszonej papryki.

Tak przygotowaną kaczkę wkładamy skórą do dołu na patelnię. Nie potrzebujemy tłuszczu gdyż naturalnie wytopi on nam się z kaczki. Smażymy ją na jednej stronie około 6 minut, po czym przekręcamy na druga i również smażymy około 6 minut. Ten czas pozowli nam cieszyć się soczystą i wysmażoną kaczką. Po uśmażeniu odkładamy mięso na kilka minut żeby odpoczęło.

Sos malinowy:
Do miski wkładamy maliny i porządnie je blendujemy. Dodajemy ocet balsamiczny, miód, suszoną miętę oraz pieprz cayenne. Teraz wszystko jeszcze raz blendujemy. Odstawiamy na około pół godziny do lodówki.

Kaczkę kroimy na drobne paseczki i polewamy sosem malinowym. Do dekoracji możemy użyć odrobiny rukoli.

Smacznego :)


piątek, 21 marca 2014

Makaron z łososiem i groszkiem cukrowym

Makaron jak wiecie uwielbiam. Spojrzałem ostatnio na bloga i doszedłem do wniosku, że dawno go u mnie nie było. A że zakupiłem niedawno piękny kawałek filetu z łososia postanowiłem go z nim połączyć. Spojrzałem do lodówki i uśmiechnęła się do mnie również paczka groszku cukrowego. Nie wiele myśląc siegnąłem po nią i zacząłem kombinować z czym by to tu jeszcze połączyć. Pomysł przyszedł po 10 minutach, nie mogłem się nim z Wami nie podzielić. Mam nadzieję, że zasmakuje Wam tak samo jak i mi.

Składniki:
1 opakowanie makaronu Pełne Ziarno Gniazda Wstążki od Lubelli
1 filet z łososia
2 łodygi selera naciowego
250 gram groszku cukrowego
1 czerwona papryczka peperoni
250 ml śmietany 18%
1 łyżeczka majeranku
1 łyżka octu winnego
1 łyżka oleju z pestek winogron
pół łyżeczki soli morskiej
pół łyżeczki pieprzu cytrynowego
pół łyżeczki czosnku granulowanego
1 łyżeczka suszonej słodkie papryki
pół łyżeczki suszonego imbiru


Przygotowanie:
Makaron gotujemy al dente, według instrukcji na opakowaniu producenta. Z łososia ściągamy skórę i kroimy go w grube kwadraty. Wkładamy go na suchą patelnie, najlepiej taką do której nam nie przywrze, i smażymy przez 5 minuty. Po dwie i pół minuty na jedną stronę.

Groszek cukrowy myjemy i odcinamy końcówki po obu jego stronach. Wrzucamy na gotujący się wrzątek z dodatkiem 1 łyżki octu winnego. Gotujemy około 8 minut, po około 6 minutach solimy wodę 1 łyżeczką soli. Po odsączeniu groszek możemy przeciąć jeszcze na połowę.

Na oddzielnej patelni rozgrzewamy 1 łyżką oleju z pestek winogron i wrzucamy pokrojonego w drobne paseczki selera naciowego i pokrojoną w drobą kosteczkę ostrą papryczkę peperoni. Pamiętajcie aby przy krojeniu pozbyć się pestek. Wszystko razem podsmażamy przez około 3 minut. Po tym czasie dodajemy śmietanę i szybko mieszamy aby się nie zważyła. Razem ze śmietaną dodajemy czosnek granulowany, paprykę słodką, imbir, majeranek, sół morską i pieprz cytrynowy. Wszystko porządnie mieszamy. Przykrywamy i co jakiś czas mieszając dusimy przez 3 minuty.

Gdy już wszystkie składniki będą gotowe na talerz wykładamy makaron i układamy na nim usmażone kawałki łososia oraz ugotowany groszek cukrowy. Wszystko polewamy przygotowanym sosem z selerem naciowym i ostrą papryczką.

Smacznego :)

 



czwartek, 20 marca 2014

Kilka słów o... Groszku Cukrowym

Dostaję od Was bardzo dużo pytań dotyczących konkretnych produktów, których chcecie używać lub już wykorzystujecie w swojej kuchni. Pytacie mnie o ich wartości odżywcze, ale również o to, do czego najlepiej będą się one nadawały. Postanowiłem więc, że będę pisał dla Was raz na jakiś czas post o konkretnych produktach. Mam nadzieję, że taka wiedza przyda się Wam w codziennej pracy, w Waszych pachnących smakiem kuchniach.


 Dzisiaj postanowiłem przybliżyć Wam troszkę groszek cukrowy. Sam dopiero niedawno odkryłem jego smak. Zawsze, jeśli jakiś produkt pierwszy raz pojawia się w mojej kuchni, staram się dowiedzieć o nim jak najwięcej. Przeglądam wtedy Internet i posiadane w domu książki, żeby poznać go jak najlepiej. Tak samo właśnie potraktowałem rzeczony już groszek cukrowy.

Groszek cukrowy zaliczany jest do odmiany grochu. Jednak nie posiada on cienkiej pergaminowej wyściółki, co sprawia, że można jeść go na surowo. Idealnie sprawdzi się on jako przekąska, na przykład zabierana do pracy.

Produkt ten jest wspaniałym źródłem witamin. Zawiera między innymi witaminy C, E i K oraz jest bogatym źródłem witamin z grupy B. Jeśli macie słabe kości, polecam Wam podjadać go raz na jakiś czas, bo jest też źródłem wapnia oraz żelaza i fosforu. Nie każdy jednak powinien po niego sięgać w nadmiarze. Zawiera on bowiem cukier, co powoduje, że diabetycy powinni uważać przy jego spożywaniu.

Jeśli chodzi o samo przygotowanie groszku cukrowego, to najlepiej jest go ugotować we wrzącej wodzie. Najpierw doprowadzamy wodę do wrzenia, a następnie wrzucamy do niej nasz produkt. Pamiętajcie, aby solić wodę dopiero pod koniec gotowania. W zależności od Waszych potrzeb, może on być ugotowany na półmiękko lub na miękko. Musicie pilnować w czasie gotowania, czy już zaczyna mieć odpowiednią dla Was miękkość i wtedy należy posolić wodę. Idealnie nadaje się do sałatek, dań makaronowych oraz wspaniałej zupy-kremu. Pamiętajcie też, żeby przed ugotowanie odciąć końcówki.


 Mała porada – jeśli chcecie, aby był on pięknie zielony po ugotowaniu, dodajcie do wody odrobinę octu lub kwasku cytrynowego. Wtedy będziecie mogli cieszyć się wspaniale intensywnym zielonym odcieniem w Waszych potrawach.

Na koniec dodam, że jeśli chcecie zasadzić go w Waszych ogródkach, to teraz jest najlepszy moment. Groszek cukrowy sadzi się bowiem w końcówce marca lub na początku kwietnia. Mam nadzieję, że nie raz zagości on na Waszym stole i będziecie mogli cieszyć się wspaniałym intensywnym smakiem, jaki posiada.



wtorek, 18 marca 2014

Warsztaty Lubella "Kobieca Kuchnia Makaronowa" męskim okiem

1 marca miałem okazję organizować dla marki Lubella warsztaty dla blogerek kulinarnych pod hasłem "Kobieca Kuchnia Makaronowa". Z tej okazji zaproszonych zostało 19 Pań, dla których gotowanie to pasja i sposób na wyrażenie siebie.


Na samym początku przywitaliśmy Panie słodkim poczęstunkiem, który mogły sobie wybrać spośród pięknych białych tulipanów. Ja osobiście nazwałem ten stół słodkim ogrodem J Kucharz marki Lubella, Piotr Ceranowicz, opowiedział trochę o zadaniach, jakie czekały na Panie, a dietetyk, Anna Różyk, przybliżyła temat diety współczesnej kobiety.


Po tym oficjalnym przywitaniu, Panie w towarzystwie kieliszka czerwonego wina, przeszły do części kuchennej, studia kulinarnego Kenwood, w którym odbywały się warsztaty. Tutaj na 6 stanowiskach na Panie czekały różne rodzaje mięs. Na każdym stanowisku znajdował się inny typ mięsa. Zadaniem naszych warsztatowiczek było przygotowanie, w grupach, dania makaronowego, według własnego pomysłu, które będzie opierać się na konkretnym typie mięsa.


 Jednak to nie koniec niespodzianek. Kucharz marki Lubella na początku był obecny między Paniami, żeby zebrać od nich pomysły na dania. Jego zadaniem było jednak przygotowanie wariacji na temat każdego z dań, z użyciem metody obróbki mięsa sous vide.


Panie wzięły się ostro do pracy, tak samo jak i kucharz marki. Zabawy było przy tym co nie miara. Ja oczywiście musiałem pokręcić się trochę między stanowiskami i niekiedy wsadzić palce w te gary z pysznościami.


Gdy już wszystkie dania były gotowe, nastąpiło to na co wszyscy czekali – degustacja. Wszystkie dania były pyszne, a Panie wspięły się na wyżyny smaku, za co serdecznie wszystkim dziękuję.


Mam nadzieję, że wszystkim obecnym sprawiliśmy wiele radości. Patrząc po ich uśmiechniętych minach myślę, że choć trochę udało nam się umilić im ten sobotni dzień.


Dziękuję wszystkim obecnym i mam nadzieję, że jeszcze nie raz będziemy mieli okazję wspólnie stać przy kuchni i gotować wspaniałe dania makaronowe.


poniedziałek, 17 marca 2014

Ciasto kruche wytrawne

Przygotowuję wpisy z przepisami a czasem zapominam o tym, że składają się one z kilku skłądników. Niekiedy są one skadową na przykłąd dwóch przepisów. Tak jest na przykład przy okazji przepisów na tarty. Postanowiłem więc, że raz na jakiś czas będę robił wpisy z przepisami podstawowymi. Myślę, że w każdej kuchni przyda się taki basic, po któtry zawsze będzie można sięgnąć. Dzisiaj mam Wam do zaprezentowania przepis na ciasto kruche wytrawne. Idealnie będzie się ono nadawało do wszelkiego rodzaju tart czy babeczek z nadzieniem na słono. Przygotowuje się je bardzo łatwo bo jedyne składniki to woda, mąka, masło i sól. No to zapraszam po przepis.

Składniki:
250 gram mąki pszennej
100 gram zimnego masła
3 łyżki wody
pół łyżeczki soli


Przygotowanie:
Mąkę wsypujemy do miski i wsypujemy pół łyżczeki soli. Masło kroimy na mniejsze kawałki i wrzucamy je do mąki. Dodajemy wodę i rękami lub specjalną siekaczką wyrabiamy ciasto. Musicie włożyć w to trochę siły. Ciasto powinniście wyrobić na gładką jednolitą masę. Gdy już takie będzie formujemy z niego kulkę i owijamy folią do żywności. Tak przygotowane wkłądamy do lodówki na około godzinę.

Po tym czasie wyjmujemy je z lodówki, rozwałkowujemy i układamy w formie do tarty. Dno dziurkujemy widelcem i wstawiamy do nagrzanego do 180 -200 stopni piekranika na około 10-15 minut. Temperatura zalezy od tego jak piecze Wasz piekarnik.

Po około 15 minutach możemy wyjąć ciasto i dodać do niego swoje ulubione dodatki, po czym wstawić je do piekarnika i upiec pyszne i smakowite babeczki lub tarty.

Ciasto z przepisu wystarczy na formę o maksymalnej wielkości 30 cm.

Smacznego :)


czwartek, 13 marca 2014

Mikołajkowe przepisy

Książki o Mikołajku towarzyszyły mi w dzieciństwie. Tym bardziej się ucieszyłem, gdy w moje ręce trafiła książką Wydawnictwa Znak "Przepisy Mikołajka". Do jej recenzowania postanowiłem wykorzystać najbardziej surowych krytyków, czyli mojego siostrzeńca i siostrzenicę. 


Razem z nimi zamknąłem się w kuchni i przygotowywaliśmy kilka przepisów, które ich zaciekawiły. Na pierwszy ogień poszły "Zapałki do chrupania". Było przy tym wiele zabawy. Do tej pory nie wiedziałem, ile frajdy może dać gotowanie razem z dziećmi. Jeśli macie taką możliwość – spróbujcie. Ja oczywiście polecam Wam do tego wykorzystać właśnie książkę "Przepisy Mikołajka".


Poza samymi pomysłami na dania, książka opatrzona jest rysunkami i krótkimi fragmentami z książek o Mikołajku. Przy każdym przepisie jest również miejsce na notatki własne. Wszystko podane w bardzo wesołej i przyjemnej dla oka formie. Na pewno w niejednym domu, w którym są dzieci, ta książka może pomóc w zaszczepieniu maluchom „bakcyla” do gotowania. Wiadomo, im wcześniej będziemy uczyć naszych małych następców, tym lepiej.

 


Bez oporów polecam Wam rodzinne wyjście do księgarni i zakup jednego egzemplarza "Przepisów Mikołajka". Sprawicie frajdę dzieciakom, ale też i sobie. A może już w najbliższy weekend spędzicie wspólnie kilka godzin razem w kuchni? Przecież nic tak nie zbliża, jak wspólne gotowanie i jedzenie.

środa, 12 marca 2014

Carpaccio z buraków z sosem balsamicznym

Nigdy nie byłem fanem carpaccio. Zawsze miałem poczucie, że to takie proste danie. Jednak uległem i postanowiłem, zaserwować Wam moją ulubioną wersję tego dania. W tym celu zakupiłem buraki i przygotowałem danie. Mam nadzieję, że będzie Wam smakowało, tak samo jak mi.


Składniki:
2 duże buraki
sos balsamiczny
100 g sera Gran Padano
odrobina świeżego szpinaku (do dekoracji)


Przygotowanie:
Buraki myję i osuszam papierowym ręcznikiem. Zawijam je w folię alumniową i wstawiam do piekarnika nagrzanego do 190 stopni na około 60 minut. Po tym czasie wyciągam je i studzę. Kiedy już będą chłodne, obieram je ze skórki i kroją na cienkie plasterki.

Ser ścieram na tarce, a kilka listków szpinaku rwę na drobniejsze kawałki. Pokrojone buraki układam na talerzu, tak żeby tworzyły ładne kółko. Na każdy plasterk sypię odrobinę sera, a w środku układam szpinak i również obsypuję go serem. Wszystko polewam sosem balsamicznym.

Danie jest proste i idealnie nadaje się na przystawkę.

Smacznego :)


wtorek, 11 marca 2014

W 25 minutowym świecie przepisów Anny Starmach

Kiedy zaczynałem recenzować książki kulinarne, miałem problem, jak ugryźć ten temat. Po przemyśleniu tego, na co warto zwrócić uwagę, doszedłem do wniosku, że koniecznie muszę wypróbować kilka przepisów – żeby wiedzieć, czy przepisy zamieszczone w książce są naprawdę dobre. Oczywiście to podejście zastosowałem też do drugiej recenzowanej przeze mnie książki autorstwa Ani Starmach. 


Została ona wydana przez Wydawnictwo Znak, dzięki któremu mogę ją Wam dzisiaj przybliżyć. Założenie książki jest proste. Wszystkie zamieszczone w niej smakołyki powinno się przygotować w 25 minut. Postanowiłem to sprawdzić. Na chybił trafił wybrałem 3 przepisy i zabrałem się do gotowania. I tutaj autorka nie dała plamy. Rzeczywiście, wykonanie ich nie zajęło mi więcej niż 25 minut. Ich przygotowanie było też dość proste. Ania nie używa skomplikowanych składników, jednak jej propozycje są pełne smaku i aromatów. Moim zdaniem jest to pozycja, którą powinny mieć osoby zabiegane, z małą ilością czasu na gotowanie. Na pewno sprawdzi się ona też w domu niejednego singla.


Sama książka jest bardzo przejrzysta. Ma dwa duże działy "Na słono" i "Na słodko". Na samym początku znajdziecie spis treści, który poza nazwami przepisów, zawiera również miniaturki zdjęć. Pomysł ten jak najbardziej mi się spodobał. Każdy przepis jest również opatrzony krótką historią przytoczoną przez autorkę. Możemy się dzięki temu wiele dowiedzieć o jej życiu, rodzinie i przyzwyczajeniach. Ja osobiście bardzo lubię książki, które zawierają takie opisy. Można dzięki nim poznać autora i nie jest to tylko kolejny zbiór przepisów. Takie książki mają dla mnie duszę, bo pokazują osobę, która swoich smaków szuka u babci, znajomych i cały czas stara się odkrywać coś nowego.

 

Książkę polecam, tak jak już pisałem, przede wszystkim osobom zabieganym i singlom. Na pewno się na niej nie zawiedziecie, a w Waszej kuchni zagości naprawdę wiele smaku przy niewielkim wysiłku z Waszej strony 

Na koniec mała niespodzianka od Wydwanictwa ZNAK

Jeśli zdecydujecie się zrobić zakupy za minimum 100 zł, to otrzymacie RABAT w wysokości 40 zł.

Szczegóły promocji:
1. Aby skorzystać z promocji należy wpisać na stronie www.znak.com.pl
   kod rabatowy  - mezczyzna40
2. Gdy wartość Twojego zamówienia wyniesie 100 zł, od Twojego zamówienia odejmiemy 40 zł.
3. Rabat nie łączy się z innymi kodami rabatowymi.

4. Kod rabatowy jest ważny do końca marca 2014 roku.

poniedziałek, 10 marca 2014

Zupa kalafiorowa

Kalafiorowa chodziła za mną już od dłuższego czasu. W końcu zakupiłem mrożone różyczki kalafiora i postanowiłem ją sobie przygotować. Ten smak kojarzy mi się z czasmi przedszkola. Uświadomiłem to sobie, dość niedawno. Rozmyślałem o zupach mojego dzieciństwa, pierwsza jaka mi się w głowie pojawiła to była właśnie kalafiorowa. Pamiętam jak przynoszoną ją w wielkich kubłach i wylewano na talerze metalową emaliowaną łychą. Zapach takie zupy rozchodził się po całym przedszkolu. Do dzisiaj, kiedy ją przygotowuję czuję się jak mały dzieciak, który czeka na to wiadro i łychę.


Składniki:
400 gram kalafiora (jeśli nie ma sezonu używam mrożonego)
1 marchewka
3 ziemniaki
1 pietruszka
1 por
1 cebula
2 liście laurowe
4 ziarnka ziela angielskiego
pół pęczka koperku (drobno posiekanego)
2 l bulionu warzywnego
1 łyżeczka suszonej natki pietruszki
1 łyżeczka curry
olej rzepakowy do smażenia
pół łyżeczki słodkiej papryki
sól
pieprz


Przygotowanie:
Obieramy marchewkę, pietruszkę i ziemniaki i kroimy je małą kostkę. Połowę pora kromy w cienkie talarki. Cebule kroimy w kostkę i szklimy ją na rozgrzanym oleju. Warzywa wraz z cebulą wrzucamy do bulionu warzywnego i gotujemy. Dodajemy również 2 listki laurowe i 4 ziarnka ziela angielskiego.

Kiedy będą pół miękki dodajemy świeży lub mrozony kalafior. Po około 15 minutach sprawdzamy czy kalafior jest już miękki. Jeśli tak dodajemy pół łyżeczki suszonej papryki, 1 łyżeczkę curry, 1 łyżeczkę suszonej natki pietruszki oraz pokrojony drobno koperek. Solimy i pieprzymy do smaku. Gotujemy jeszcze przez 5-6 minut i gotowe. Nie zabielam zupy śmietaną, jednak jeśli lubicie to możecie to zrobić.

Smacznego :)

piątek, 7 marca 2014

Sałatka ze szpinakiem, pieczonym burakiem, kalafiorem i słodką cebulką.

Staram się troszeczkę zmieniać swoje codzienne menu. Coraz częściej eksperymentuję z sałatkami. W ubiegły weekend wybrałem się na zakupy na pobliski targ. Zobaczyłem świeży szpinak i zaświtał mi w głowie pomysł na sałatkę. Dokupiłem do tego buraki i czerowną cebulę. Postanowiłem wszystko połączyć z kalafiorem jak miałem w domu. No i tak właśnie powstał pomysł na moją dzisiejszą propozycję dla Was. Myślę, że zasmakuje ona Wam tak samo jak mi :)

Składniki:
1 pęczek świeżego szpinaku
2 średniej wielkości buraki
1 czerwona cebula
400 gram mrożonych różyczek kalafiora
2 łyżki oleju rzepakowego
2 łyżki miodu

Dressing:
4 łyżki oliwy truflowej
sok wyciśnięty z połowki pomarańczy
łyżeczka suszonej natki pietruszki
pół łyżeczki pieprzu ziołowego
pół łyżeczki suszonej słodkiej papryki


Przygotowanie:
Buraki myjemy, suszymy ręcznikiem papierowym i zawijamy w folię aluminową. Wkładamy na około 60 minut do nagrzanego do 190 stopni piekarnika.

Cebulę kroimy w drobne paseczki. Na patelni rozgrzewamy dwie łyżki oleju rzepakowego i szklimy na nim cebulkę. Gdy już ładnie nam zmiękknie dodajemy 2 łyżki miodu i karmelizujemy cebulkę przez około 3-4 minuty.

Liście szpinaku myjemy i rwiemy na mniejsze kawałki. Ładnie ukłądamy je na talerzu.

Mrożone różyczki kalafiora wrzucamy na osolony wrzątek i gotujemy do miękkości.

Do szklanki wlewamy 4 łyżki oliwy truflowej i wycisnięty sok z połowy pomarańczy. Dodajemy suszoną słodką paprykę, pieprz ziołowy oraz suszoną takę pietruszki. Wszystko razem porządnie mieszamy.

Upieczone buraki i ugotowany kalafior studzimy, Buraki kroimy w kosteczkę i razem z kalafiorem układamy na wcześniej przygotowanym szpinaku. Dodajemy skarmelizowaną cebulkę. Wszystko polewamy przygotowanym wcześiej dressingiem.

Smacznego :)


środa, 5 marca 2014

Kotlety ziemniaczane

Ostatnio będąc u moich rodziców miałem okazję spróbować kotletów ziemniaczanych. Jednak tym razem moja mam ich nie przgotowała. Zakupiła w jakimś sklepie na wagę. Mimo to strasznie mi zasmakowały. Postanowiłem odtworzyć ten smak u siebie w domu. Nie chciałem korzystać z żadnego przepisu, więc sam musiałem pokombinować jak takie kotlety zrobić. Pierwsze co mi przyszło do głowy to zrobienie pure. Miała to być taka baza do kotlecików. Pokombinowałem jeszcze chwilę i przepis sam się zjawił w mojej głowie. Zapraszam Was więc na kotleciki ziemniaczane, według mojego pomysłu.


Składniki:
8 średniej wielkości ziemniaków
pół szklanki mleka 2%
1 łyżka masła
1 większa cebula
1 jajko
4 łyżki mąki ziemniaczanej
łyżka soli morskiej
pół łyżeczki pieprzu ziołowego
pół łyżeczki kurkumy
pół łyżeczki suszonego lubczyku
olej rzepakowy do smażenia
pęczek natki pietruszki do dekoracji
bułka tarta do obtoczenia


Przygotowanie:
Ziemniaki gotujemy do miękkości w osolonej solą morską wodzie. Odlewamy je i ubijamy na jednolitą masę. Dodajemy łyżkę masła i pół szklanki mleka i jeszcze raz porządnie ubijamy. Musi nam powstać gładka i aksamitna masa, którą następnie odstawiamy do ostudzenia.

Gdy masa ziemniaczana nam stygnie, obieramy cebulę i kroimy ją drobną kosteczkę. Na patelni rozgrzewamy olej i szklimy na nim pokrojną cebulkę. Gdy ładnie nam zmiękknie, również odstawiamy ją do ostygnięcia.

Gdy cebula i ziemniaki są już chłodne mieszamy je ze sobą. Dodajemy pieprz ziołowy, kurkumę, suszony lubczyk. Wszystko razem porządnie mieszamy. Jeśli czujemy, że brakuje nam w masie soli możemy odrobinę jej dodać dla lepszego smaku. Do tak przygotowanej masy wbijamy jedno jajko i wsypujemy 4 łyżki mąki ziemniaczanej. Porządnie wszystko mieszamy. Ręką, wysmarowaną odrobiną oleju, próbujemy formować kotleciki. Jeśli masa nie odchodzi nam łądnie od ręki, wtedy należy dodać odrobinę więcej mąki ziemniaczanej.

Uformowane kotleciki obtaczamy w bułce tartej i smażymy z obu stron na złoty kolor. Możemy podawać je same, ozdobione odrobiną natki pietruszki. Idealnie smakują też, polane wszlkiego rodzaju sosami.

Smacznego :)