poniedziałek, 30 czerwca 2014

Orzeźwiająca lemoniada z miętą, cytryną i limonką

Nie ma to jak orzeźwiający napój w upalny dzień. Taka lemoniada z dodatkiem mięty to dla mnie idealne rozwiązanie na upały. Mięta fajnie chłodzi organizm dlatego warto ją dodawać do napojów. Sam źle znoszę upały, stąd też poszukuję różnych sposobów na schłodzenie w gorące dni. Ten napój jest takim moją tajna bronią w walce z ciepłymi dniami. Wypróbujcie sami.


Składniki:
1 litr wody niegazowanej
1 limonka
1 cytryna
kilka listków mięty
2 łyżki brązowego cukru
kostki lodu

Przygotowanie:
Limonkę pokroić na półksiężyce. Z cytryny wycisną sok. Limonkę wrzucić na dno dzbanka i zasypać brązowym cukrem. Łyżką rozgnieść limonkę i utrzeć z brązowym cukrem. Wszystko zalać wodą. Dolać sok z cytryny i wrzucić listki mięty. Ja dałem około 15 listków. Wstawić do lodówki do schłodzenia.

Podawać z kostkami lodu.

Smacznego :)




sobota, 28 czerwca 2014

Styl Życia - Koszulki ze śmiesznym nadrukiem

Coś, co mnie osobiście bardzo kręci to T-shirty z ciekawymi nadrukami. Zawsze, jak mam sobie jakiś nowy zakupić, to szukam czegoś śmiesznego, co też podkreśli jakieś moje cechy, pokaże moje zainteresowania lub po prostu to, co lubię.

Obecnie widzę coraz większą kreatywność w podejściu do tematu koszulek na co dzień. Nie powinien to już być tylko jednokolorowy kawał materiału. T-shirt powinien być zabawny i pokazywać nas w takim trochę luźniejszym klimacie. Oczywiście nie mówię o formalnych spotkaniach. Raczej mam na myśli weekendy, wyjście po pracy ze znajomymi. Czasem nawet i do pracy, zwłaszcza jeśli nie macie jakiegoś narzuconego dress-code. Warto się pobawić konwencją, a może nawet wymyślić swój własny wzór i wyprodukować sobie taką koszulkę, którą tylko my będziemy mieć.


Ja w celu zakupu fajnych t-shirtów korzystam z 3 sklepów. Pierwszy to Pan Tu Nie Stał. Bardzo lubię ta markę, bo ich ubrania są z humorem. Posiadam już kilka ich toreb, jak również koszulek. Moja ulubiona to taka z napisem "Półtłusty". Zakupiłem ją specjalnie, żeby podkreślić, że aż taki gruby to jeszcze nie jestem. Świadczy o tym chociażby fakt, że w koszulki z tego sklepu jeszcze się mieszczę. ;)


Drugi sklep warty uwagi to Pewex.pl. Skojarzenie z PRL, jak najbardziej wskazane. Produkty oferowane przez sklep odwołują się do tego okresu, ale nie tylko. Można tutaj znaleźć ubrania, które na pewno podkreślą Waszą osobowość. Sprawdźcie koniecznie!




Ostatni to zapewne wszystkim znany Mustache. To sklep w którym znajdziemy ubrania od początkujących, ale nie tylko, projektantów. Jeśli chcemy się wyróżnić, to na pewno jest to miejsce idealne na zakupy.



Ostatni to zapewne wszystkim znany Mustache. To sklep w którym znajdziemy ubrania od początkujących, ale nie tylko, projektantów. Jeśli chcemy się wyróżnić, to na pewno jest to miejsce idealne na zakupy.



piątek, 27 czerwca 2014

Kotlety sojowe

Moje eksperymenty kulinarne związane z kuchnia wegetariańską zaprowadziły mnie ostatnio do zakupu ziaren soi. Nie miałem wcześniej do czynienia z tymi ziarnami, jednak moja pierwsza myśl to były kotlety. Nie przypuszczałem jeszcze wtedy, że ich przygotowanie zajmie mi aż tyle czasu. Jednak smak jaki maja te pyszne kotleciki był tego wart. Mam nadzieję, że i Was nie odstraszy długość ich przygotowania i zagoszczą one na Waszym stole.


Składniki:
500 gram surowych ziaren soi
litr bulionu warzywnego
jedna marchewka
1 cebula
pęczek natki pietruszki
łyżka świeżego lubczyku
3 łyżki bułki tartej
2 jajka
sól
pieprz
2 rozmącone jajka
bułka tarta do obtaczania
olej do smażenia


Przygotowanie:
Ziarna soi wsypać do miski i zalać wrzątkiem. Odstawić na noc. Następnego dnia wrzucić ziarna do bulionu warzywnego i gotować około 4,5 godziny. Ugotowane ziarna przestudzić i zblendować na jednolitą masę. W czasie gdy ziarna soi się gotują należy obrać jedną marchewkę i ugotować ją do miękkości. Następnie kroimy marchewkę w drobna kostkę. Należy też obrać cebulę i pokroić ją w drobną kosteczkę. Cebulę smażymy na złocisty kolor na patelni z dodatkiem oleju.

Pęczek natki pietruszki drobno posiekać i całość wrzucić do zblendowanych ziaren soi. Lubczyk posiekać, jednak do masy dodać należy tylko jedną łyżkę. Dodajemy podsmażoną cebulę, marchewkę oraz wbijamy dwa jajka. Dosypujemy 3 łyżki bułki tartej. Tak przygotowana masę ręcznie wyrabiamy, tak jak na kotlety mielone. Wszystkie składniki muszą się ładnie połączyć.

Z gotowej masy formujemy kotlety, które następnie obtaczamy w rozmąconym jajku i bułce tartej.. Smażymy na złocisty kolor na patelni z dodatkiem oleju.

Smacznego :)




czwartek, 26 czerwca 2014

Kilka słów o... BOBIE

Obecnie na bazarkach i warzywniakach pojawił się już bób. Jest to dobra okazja, żeby zapoznać się z tym, jaki może mieć on wpływ na nasze zdrowie i organizm. Jest o czym mówić, bo to warzywo to bomba witaminowa.


Przede wszystkim bób polecam wszystkim osobom, które przeszły na wegetarianizm. Zawiera on bardzo dużo białka i spokojnie może być alternatywą dla białka pochodzenia zwierzęcego. Można z niego przygotować kotlety albo ugotować zupę. Hitem na pewno będą też placuszki z bobem lub sałatka z dodatkiem pomidorka i cebulki. Zastosowań jest wiele.


Wróćmy jednak do jego właściwości. Masz nadciśnienie lub za duży cholesterol? Bezapelacyjnie sięgnij po to warzywo. Nie posiada ono zbyt dużej ilości sodu, natomiast ma dużo potasu i rozpuszczalnego błonnika. Te dwie substancje pomogą obniżyć cholesterol we krwi, jak również dobrze wpłyną na regulację ciśnienia.


Sięgnąć po niego mogą również kobiety w ciąży. No chyba, że cierpią akurat na cukrzyce ciążową. W tym wypadku lepiej się powstrzymać. Panie spodziewające się potomków potrzebują kwasu foliowego, a 100 gram tej rośliny dostarcza aż 106% dziennego zapotrzebowania na tę substancję.


Roślina ta zawiera również cenne witaminy z grupy B. Pomogą one osobom cierpiącym na anemię, jak również dobrze wpłyną na nasz układ nerwowy. Jeśli pojawi się u Was stresik, zapraszam na targ, a potem na spokojną konsumpcję bobu w domu. Na pewno ukoi zszargane nerwy.


Jak z każdym pokarmem trzeba również uważać. Bób nie jest polecany osobom, które cierpią na problemy z układem pokarmowym. Może on powodować bowiem wzdęcia. Dodatkowo, u niektórych osób może wystąpić silna reakcja alergiczna. Jeśli więc macie takie problemy to najpierw skonsultujcie się z lekarzem.


Na koniec zachęcam Was do eksperymentowania z tym warzywem. Zastosowań jest wiele. Moja znajoma blogerka nie dawno zrobiła na przykład pesto z bobu i podała to z makaronem. Smak wyśmienity. Eksperymentujcie i smakujcie, bo to samo zdrowie.

wtorek, 24 czerwca 2014

"Gotuj, karm i kochaj" - pozycja obowiązkowa dla każdego, kto kocha jedzenie.

Tym razem w moje ręce trafiła książka napisana przez Monikę Paluszkiewicz i Nataszę Sochę "Gotuje, karm i kochaj". Panie prowadzą razem bloga Chilifiga, a dzięki Wydawnictwu FILIA my, zwykli śmiertelnicy możemy cieszyć się ich wspólna publikacją.


To, co mnie urzekło w tej książce to język jakim jest ona napisana. Autorki nie silą się na wydumane teksty. Język jest prosty, a niekiedy potoczny. Sprawia to, że książka jest tak bliska odbiorcy, że nie można się od niej oderwać. Skrzy się w niej od dowcipnych tekstów i ciekawie opisanych przygód bohaterek i ich przyjaciół.

Jeśli chodzi o samą konstrukcję, to składa się ona z 4 sekcji. W każdej z nich znajdują się informacje przydatne pod innym kątem. Z pierwszej dowiecie się, jak być wzorową żona, matką i boginią domową. Przy okazji nie wariując i nie zapominając o swoich własnych potrzebach.


W kolejnym rozdziale znajdziecie garść, naprawdę przydatnych sposób na to, jak przekonać dziecko do jedzenia. Nie są to tylko rady zaczerpnięte z innych poradników. Mamy tutaj zbiór pomysłów przetestowanych na dzieciach zarówno autorek, jak i ich przyjaciół.

         

3 część książki to rozważania o dietach. Zabawnie napisane porady i przemyślenia pozwalają spojrzeć na proces odchudzania w zupełnie inny sposób. Ja osobiście, który wiele razy próbowałem się odchudzać, z różnym skutkiem, doszedłem do wniosku, że nie ma co szaleć i stosować wymyślnych diet. Jedno, co na pewno warto zrobić, to przyjrzeć się swoim nawykom żywieniowym i zobaczyć co robimy źle. Książka uświadomiła mi, że nawet jeśli wydaje mi się, że mało jem to w momencie kiedy spisze to wszystko na kartce z jednego tygodnia wychodzi, że całkiem sporo pochłaniam i to nie zawsze zdrowych rzeczy.


Ostatni rozdział to gratka dla każdego dorosłego. Dowiemy się tutaj wiele o afrodyzjakach i o tym, jak za pomocą jedzenia można podkręcić żar w sypialni. No i jak się okazuje, nawet w podeszłym wieku można cieszyć się udanym życiem seksualnym. Wystarczy tylko zmodyfikować trochę to, co jemy i seksualne pożądanie wróci na właściwe tory.


Schemat każdego z tych działów w książce jest taki sam. Najpierw pojawia się przepis, a następnie krótki opis do niego nawiązujący. Przepisy nie są trudne i wyszukane. Warto je wypróbować. To, co jednak najbardziej urzeka w tej pozycji to właśnie te opisy. Śmiałem się przy tej lekturze nie raz, a czas spędzony w towarzystwie autorek uważam za niezwykle owocny i udany. Nauczyłem się wiele i odkryłem, że jeszcze wiele nauczyć się muszę.


Polecam Wam tę książkę mocno. Nie jest to tylko kolejny zbiór przepisów, ale pozycja, która poza dobrym jedzeniem może wnieść w Wasze życie też trochę wiedzy.




poniedziałek, 23 czerwca 2014

Pełnoziarnisty makaron z truskawkami

Najprostsze przepisy są najlepsze. Zwłaszcza jeśli pod ręką są truskawki. Ktoś może powiedzieć, że taki makaron to nic odkrywczego. Niech mówi, ja lubię dlatego też dziele się nim z Wami. Dla mnie to jeden ze smaków dzieciństwa. Buzia zawsze mi się uśmiechała jak w przedszkolu wjeżdżały talerze z tym daniem. Moja radość była tak wielka, że zawsze musiałem poprosić o dokładkę. No cóż, to na pewno wyjaśnia mój zaokrąglony brzuszek. Ale co tam, przynajmniej jest smacznie w moim życiu :)


Składniki:
1 opakowanie makaronu świderki pełnoziarniste od Lubelli
pół kilo truskawek
500 ml jogurtu naturalnego
1 łyżka brązowego cukru
pół łyżeczki suszonej mięty

        

Przygotowanie:
Makaron ugotować według instrukcji producenta. Proponuję wersję normale, al dente nadaje się do potraw z ciepłym sosem. Makaron wtedy dochodzi razem z sosikiem. Tutaj polewa jest zimna, więc al dente się nie sprawdzi.

Truskawki umyć, odszypułkować i wrzuć do miski. Porządnie zblendować na jednolitą masę. Do tak przygotowanej masy dodać jogurt, cukier brązowy i suszoną miętę. Wszystko ładnie ubić mikserem. Musi powstać puszysta masa.

Przygotowaną masę zmieszać z ugotowanym makronem. Udekorować kawałkami truskawek i można konsumować.

Smacznego :)


piątek, 20 czerwca 2014

Kompot z rabarbaru

Ten smak zna chyba każdy, kto przynajmniej raz spędzał wakacje na wsi. Ja miałem to szczęście, że co roku jeździłem z rodzicami na miesiąc wakacji do rodziny na wsi. Pamiętam ten czas kiedy latało się z kanką pełną zimnej wody albo kompotu z rabarbaru do rodziny, która pracowała na polu. Jako mały dzieciak miałem ogromną frajdę, kiedy z moją siostrą wyciągaliśmy kankę zanurzoną w studni przez moja ciocię. Taki schłodzony z miąższem rabarbarowym smakował najlepiej. No i jak widać, nie konieczna była lodówka aby cieszyć się zimnymi napojami.


Składniki:
3 litry wody
20 łodyg rabarbaru
sok z 1 cytryny
szklanka cukru

Przygotowanie:
Wodę wlej do garnka. Rabarbar umyj i obierz. Pokrój w paski i długości około 15 cm. Wrzuć do wody i zagotuj. Gdy woda będzie już ciepła wsyp cukier i dodaj sok z 1 cytryny. Jeśli będzie dla Was za kawaśny dodajcie po prostu więcej cukru. Zamieszaj i gotuj jeszcze około 15 minut. W sumie kompot nie powinien gotować się dłużej niż 30 minut.

Gotowy kompot przelej do dzbanka i wstaw do lodówki. Schłodzony smakuje najlepiej.

Smacznego :)


środa, 18 czerwca 2014

Zupa krem z kukurydzy z czerwoną papryką

Zupę z kukurydzy postanowiłem przygotować bo bardzo byłem ciekaw jaki będzie miała smak. Przepis otrzymałem od znajomej, która uwielbia kuchnię meksykańską a to podobno jedna z ich ulubionych zup. Kusiła, kusiła i w końcu skusiła. Sam byłem ciekaw co z tego wyjdzie. Zwłaszcza, że wiele o tej zupie opowiadała, jednak nigdy nie miałem okazji jej spróbować podczas wizyt u niej. W końcu powiedział: "Kasia, dawaj ten przepis. Skoro do tej pory mnie nie poczęstowałaś, to muszę sam sprawdzić, co to za cudo." No i tak udało mi się przepis otrzymać. Zupa mi posmakowała, więc dzielę się z Wami przepisem.


Składniki:
2 puszki kukurydzy
1,5 litra bulionu warzywnego
1 czerwona papryka
2 średniej wielkości marchewki
1 młoda cebulka
0,5 szklanki pokrojonego drobno pora
1 ząbek czosnku
pół łyżeczki curry
szczypta startego imbiru
2 listki laurowe
3 ziarna ziela angielskiego
sól
pieprz
2 łyżki masła


Przygotowanie:
Marchew obieramy i kroimy w drobna kostkę. Paprykę czerwoną myjemy, usuwamy gniazda nasienne i kroimy w kosteczkę. Cebulę obieramy i kroimy w drobna kostkę. Pora również kroimy w drobne paseczki. Musimy mieć go dokładnie połowę szklanki.

Bulion stawiamy na gazie. W między czasie na patelni rozgrzewamy masło i wrzucamy cebulkę, czekamy aż się zeszkli. Teraz na patelnię dorzucamy paprykę, pora i marchewkę. Wszystko smażymy przez 5 minut. Tak przygotowane warzywa wrzucamy do postawionego na gazie bulionu. Obieramy czosnek i przeciskamy przez praskę bezpośrednio do bulionu. Dorzucamy 3 ziarenka ziela angielskiego oraz listek laurowy. Gotujemy wszystko do momentu aż marchewka oraz pozostałe warzywa będą miękkie.

Gdy warzywa już zmiękną wrzucamy do wywaru odcedzoną kukurydzę. Gotujemy jeszcze przez około 10 minut. Po tym czasie wyciągamy ziele angielskie oraz listek laurowy. Zupę porządnie blendujemy. Dodajemy pół łyżeczki curry, szczyptę imbiru oraz sól i pieprz do smaku.

Zupę podajemy na ciepło.

Smacznego :)


wtorek, 17 czerwca 2014

"Życie ma smak", czyli Małgorzata Kalicińska i jej smakowita książka

Po książkę Małgorzaty Kalicińskiej "Życie ma smak" sięgnąłem, gdyż przyciągnęła mnie do niej okładka. Bardzo ładna i lekka, która w moim odczuciu zapowiadała fascynującą przygodę kulinarną. No i się nie pomyliłem.


Książka wydana przez Wydawnictwo FILIA jest jedną z tych, które pochłania się w przeciągu kilku godzin. Autorka zaprasza nas do swojego świata i dzieli się swoimi smakami. Jednak nie znajdziecie tutaj tylko samych przepisów. Pani Małgorzata zadbała też o bardzo ciekawe historie, które odkrywają przed nami jej życie oraz historie z życia jej znajomych.


Całość czyta się naprawdę bardzo przyjemnie. Książka jest podzielona na 4 części, w każdej znajdziemy inne smaki. Raz będą to smaki wspomnień, innym razem smaki uczuć. Autorka pokaże nam też, jak się rozgrzać oraz jak smakuje wielki świat.


Wszystkie te opowieści i przepisy sprawiły, że bardzo miło spędziłem dwa wieczory. Przenosiłem się na typową polską wieś lub odwiedzałem dalekie Indie. Jednak w każdej z tych podróży towarzyszyło mi bardzo dużo ciepła i niesamowitych aromatów. Dziękuję Pani Małgosi za te kilka godzin, podczas których mogłem się oderwać od zgiełku codzienności i znaleźć w cudownym i spokojnym świecie wspomnień.


Jeśli lubicie czasem oderwać się od tego, co codzienne i przeżyć naprawdę ciekawą przygodę to ta książka jest właśnie dla Was. Jest to też na pewno pozycja, którą nie powinny gardzić osoby, szukające nowych smaków i wyzwań kulinarnych. To wszystko jest na wyciągnięcie ręki. Wystarczy dać się zaprosić do świata autorki.

Ja gorąco polecam Wam tą książkę.

poniedziałek, 16 czerwca 2014

Zupa krem z białych szparagów

Szparagi białe lubię trochę mniej niż te zielone. Ogólnie nie szaleję za nimi i w okresie kiedy są dostępne nie pojawia się u mnie wiele wpisów z ich udziałem. Dzieje się tak dlatego, że nie ma zbyt wielu potraw, które mi osobiście by smakowały. Jeśli już takie się zdarzają, to wtedy chętnie dzielę się nimi z Wami. Dokładnie taka sytuacja ma miejsce przy okazji zupy z białych szparagów. Ten smak jest delikatny i bardzo dobrze sprawdza się w ciepłe dni. Mimo, że zupa ciepła to nie rozgrzewa jakoś bardzo, za to świetnie syci głód.


Składniki:
2 pęczki białych szparagów
2 litry bulionu warzywnego
1 cebula
2 łyżki śmietany 18%
sól morska
świeżo mielony pieprz
gałka muszkatołowa
1 łyżka masła


Przygotowanie:
Białe szparagi należy umyć, obrać i pokroić na małe kawałki. Oczywiście odrywam zdrewniałe końcówki, mogą nam zepsuć smak zupy. Do gotującego się bulionu warzywnego wrzucamy tak przygotowane szpargi i gotujemy aż do miękkości.

W czasie gdy szparagi się gotują kroimy w drobną kosteczkę cebulę. Na patelni rozpuszczamy masło i podsmażamy na nim cebulkę. Musi być pięknie szklista. Tak przygotowaną wrzucamy do gotujących się szparagów.

Gdy już szparagi zmiękną, jednak nie stracą swojej sprężystości wyłączmy gaz. Dajmy bulionowi lekko przestygnąć i dopiero wtedy wszystko razem zblendujmy. Doprawmy do smaku solą morską, pieprzem świeżo mielonym oraz gałką muszkatołową. Tej ostatniej dodajcie nie więcej niż pół łyżki. Inaczej zbyt mocno zdominuje smak zupy. Zabielcie 2 łyżkami śmietany i wymieszajcie.

Radzę również przetrzeć przez sitko gotowy krem. Pozbędziemy się wtedy niepotrzebnych włókien szparagów.

Proponuję podawać z natką pietruszki i świeżo starta gałką muszkatołową na wierzchu.

Smacznego :)


wtorek, 10 czerwca 2014

Makaron w kremowy sosie z zielonymi szparagami i cukiną

Upał za oknem sprzyja temu aby potrawy na obiad były chłodne, żeby nie powiedzieć zimne. Danie, które dzisiaj chcę Wam zaprezentować idealnie smakuje zarówno w wersji ciepłej jak i zimnej. Dodatkowo bazuje na szpargach, które warto używać póki jeszcze są dostępne. Ja kupuje je na bazarku, tak bezpośrednio od chłopa, który wiem, że ma je z własnej uprawy. Takie są najlepsze. Nie mam jakoś zaufania do tego co można dostać w sieciowych sklepach. Takie trochę spaczenie kulinarne z jednej strony, z drugiej zaś uprzedzenie się po kilku nie udanych zakupach. Polecam Wam kupować warzywa jednak w małych sklepikach, najlepiej tam gdzie znacie właścicieli i wiecie, że nikt Was nie oszuka.


Składniki:
opakowanie makaronu Malma CONCHIGLIE RIGATE
około 8 zielonych szparagów
półtorej szklanki tartej zielonej cukinii
1 młoda cebulka
2 łyżki masła
5 łyżek serka Mascarpone
2 jajka
sól morska
świeżo zmielony pieprz
pół łyżeczki suszonej słodkie papryki
1 łyżka suszonego lubczyku

        

Przygotowanie:
Cukinię zetrzeć na tarce o średnich oczkach. Porządnie odsączyć. Cebulkę pokroić w drobną kostkę i wrzuć na rozpuszczone wcześniej na patelni masło.

Szparagi myjemy i odrywamy zdrewniałe końcówki. Pokroić na kawałki. Tak przygotowane wrzuć na patelnię z lekko podsmażoną cebulką, Posolić solą morską i smażyć do momentu aż będą chrupkie, ale dalej zachowają swój jędrny charakter. Mi zajęło to około 5-6 minut.  Po tym czasie na patelnię dodać startą cukinię. Doprawić solą i pieprze i smażyć wszystko razem maks 3 minuty.

Jajka rozbić do miseczki i dodać serek Mascarpone. Wszystko razem, można mikserem, porządnie wymieszać. Przygotowaną masę przelać na patelnię z warzywami i cały czas mieszając lekko podgrzewać. Róbcie to uważnie i nie przestawajcie mieszać. W przeciwnym razie jajka się zetną i powstanie jajecznica. Na końcu dodajcie suszona słodką paprykę, suszony lubczyk i doprawcie do smaku solą morską i świeżo zmielonym pieprzem. Wymieszajcie i gotowe.

Do sosu dodajcie ugotowany wcześnie al dente makaron Malma CONCHIGLIE RIGATE, 

Smacznego :)

         


czwartek, 5 czerwca 2014

Magda Gessler i jej Kuchenne Rewolucje


To już druga pozycja autorstwa Magdy Gessler, jaka trafia w moje ręce dzięki uprzejmości Wydawnictwa ZNAK. Tym razem, jest to zbiór przepisów z programu „Kuchenne Rewolucje”. Na samym początku chciałem napisać, że można nie lubić Magdy Gessler, jednak jedno trzeba jej oddać, zmienia obraz Polskiej gastronomii. W programie, który jak wiemy, jest reżyserowany, może wydawać się ostra, a niektóre jej teksty zbyt dosande. Jednak zmiany, jakie wprowadza nie jednokrotnie ratują restauracje, w których dochodzi do rewolucji.

Sama książka to zbiór najciekawszych przepisów z ostatnich kilku edycji programu. Bardzo jasno podzielona na przystawki, zupy, sałatki, dania wegetariańskie, ryby, mięsa oraz desery. Zamieszczone przepisy nie są trudne w wykonaniu i wbrew pozorom, nie są drogie w przygotowaniu. Sam przetestowałem kilka z nich. Kierowała mną ciekawość, jak smakuje to, co nie raz miałem ochotę wyciągnąć wprost z ekranu oglądając program w TV.

            

Zdjęcia potraw, jak dla mnie są bez zarzutu. Zachęcają do przygotowania dania i smakowicie na nas spoglądają kusząc smakiem. Wstęp napisany przez Magdę Gessler jest pełen ciepła i wyjaśnień, jak trudno czasem pracuje się na planie programu.

Jeśli oglądacie „Kuchenne Rewolucje” w telewizji, to ta książką koniecznie powinna znaleźć się na Waszych półkach. To takie dopełnienie tego, co widać na ekranie.


Polecam J

Na koniec mam dla Was niespodziankę od Wydawnictwa ZNAK. Każdy z moich czytelników może otrzymać 35% rabatu na wszystko, przy dowolnym zamówieniu.

Wystarczy, że przy swoich zakupach wpiszecie kod rabatowy zamieszczony poniżej :)
Najlepiej od razu wejdźcie przez zamieszczony poniżej link. Miłych zakupów :)

Kod rabatowy: MezczyznaGotuje35%
Podstrona dla moich czytelników: http://www.znak.com.pl/specjalna,oferta,promo_MezczynaGotuje?utm_source=blog&utm_medium=MezczyznaGotuje&utm_campaign=0614_rabat35
  


środa, 4 czerwca 2014

Roladki ze schabu ze szparagami i suszonymi pomidorami

Dzisiaj chciałem Was zabrać na wycieczkę po szparagowych smakach. Tym razem postanowiłem połączyć je z mięsem i moimi ulubionymi suszonymi pomidorami w oliwie. Takie połączenie jak dla mnie jest idealne na szybki obiad. U mnie sprawdza się idealnie podczas aktywnego dnia. Takie roladki smakują wybornie zarówno na ciepło jak i zimno. Możne je jeść z ziemniakami, ale fajnie smakują też z kawałkiem ulubionego pieczywa z masełkiem czosnkowym. Polecam wcześniej zgrillować pieczywko. Zapraszam do zapoznania się z przepisem.


Składniki:
6 płatów schabu wieprzowego bez kości
12 zielonych szparagów
słoik pomidorów suszonych w oliwie
sól
pieprz
3 łyżki suszonego cząbru
olej czosnkowy
nitka do zwinięcia rolad
2 torebki do pieczenia mięsa



Przygotowanie:
Schab porządnie umyć, osuszyć papierowym ręcznikiem. Następnie posolić i popieprzyć z obu stron i włożyć do miski. Tak przygotowane mięso zalewamy olejem czosnkowym, tak żeby całkowicie zakryć mięso. Miskę wstawiamy do lodówki na noc, żeby mięso się zamarynowało.

Następnego dnia mięso wyciągamy i rozbijamy jak na kotlety schabowe. Szparagi myjemy i obieramy. Odcinamy taki kawałek, żeby zmieścił się na nasze rozbite mięso. Ja wkładałem części z główkami.

Na każdy filet układamy 3 szparagi, a na nie układamy po dwa suszone pomidory. Zawijamy mięso, tworząc roladkę. Ważne aby szparagi i pomidory całkowicie zakryć mięsem. Owijamy porządnie nitką. Teraz każdą roladkę posypujemy suszonym cząbrem. Wkładamy do torebki do pieczenia mięsa.

Pieczemy około 25 minut w nagrzanym do 180 stopni piekarniku.

Smacznego :)


Konkurs "LUBELLA NA SPORTOWO" dla blogerów kulinarnych

Wiem, że na mojego bloga zaglądają od czasu do czasu inni blogerzy kulinarni. Postanowiłem więc zachęcić Was do wzięcia udziału w trwającym do 14 czerwca konkursie, jaki mam okazję organizować zawodowo dla marki Lubella. Zadanie nie jest trudne, a nagroda główna na pewno może zrekompensować zmagania w kuchni.

Regulamin całej zabawy znajdziecie tutaj.

A o tym, co dokładnie trzeba przygotować i wszystkie zasady zabawy znajdziecie na grafice poniżej.

Zapraszam wszystkich do wspólnej zabawy :)