środa, 16 lipca 2014

Letnia sałatka owocowa z jadalnymi kwiatami

Ciepło na dworze, więc i dania, które spożywamy powinny być na zimno. Ja postanowiłem poeksperymentować z jadalnymi kwiatami i przygotowałem dla Was sałatkę owocową. To co jest w niej fajne, to fakt, że dodałem eliksiru sosnowego. Ma on bardzo dobre działanie na udrożnienie górnych dróg oddechowych oraz pomaga przy infekcjach gardła. Pani, która mi go sprzedał mówiła również, że może działać jak antybiotyk. Jest słodki i można go wykorzystywać do pieczenia ciast. Spróbujcie sami.


Składniki:
2 owoce kiwi
2 brzoskwinie typu UFO
ćwiartka arbuza
szklanka czerwonych porzeczek
kilka listków nasturcji
kilka listków bratków
kilka listków mięty
sok z połówki pomarańcza
2 łyżki syropu sosnowego

       

Przygotowanie:
Owoce należy obrać ze skórki i pokroić w kostkę. Arbuza polecam pozbawić pestek. Tak przygotowane owoce wrzucamy do miski i zalewamy je sokiem wyciśniętym z połówki pomarańczy oraz syropem sosnowym. Do miski dorzucamy szklankę czerwonej porzeczki.

Miętę rwiemy na malutkie kawałki i wrzucamy do miski z owocami. Wszystko razem mieszamy i odstawiamy na godzinę do lodówki.

Przed podaniem dekorujemy kilkoma listkami jadalnych kwiatów, zarówno bratku jak i nasturcji.

Smacznego :)


wtorek, 15 lipca 2014

"Zapomniane warzywa" Teresy Lewkowicz-Mosiej

Ostatnio w księgarni bardzo moją uwagę przykuła książką Teresy Lewkowicz-Mosiej „Zapomniane Warzywa”. Głównie za sprawą mojej, powstałej dosyć niedawno, potrzeby dowiedzenia się, jak najwięcej o różnych roślinkach.


Książka idealnie wpisała się w ten klimat. Przejrzyście napisana i uporządkowana sprawiła, że dowiedziałem się jakie wartości maja poszczególne warzywa oraz jak powinno się je uprawiać. Wiedza, moim zdaniem przydatna w każdym domu, bo przecież każdy powinien wiedzieć co je i, jaki może mieć, to wpływ na jego organizm.

                  
          

Publikacja ta jest bardzo dobrze przemyślana. Na początku każdego opisywanego warzywa/rośliny znajduje się rycina ją przedstawiająca. Kolejne strony, to opis właściwości i pochodzenia. Na końcu każdego opisu znajdują się informacje o tym jak uprawiać daną roślinę. Po tej serii wiedzy następuje część, w której znaleźć można kilka prostych przepisów na danie z użyciem opisywanego produktu.

W książce nie ma może zbyt wiele zdjęć, jednak nie jest to publikacja do patrzenia, tylko taka, która ma nam dać konkretną wiedzę. W tym autorka spisała się rewelacyjnie. Ja bardzo cieszę się, że przypadkiem trafiłem na tą pozycję w księgarni. Wzbogaciła ona moja biblioteczkę, jak również i moją wiedzę o tym co jem, co powinienem jeść, a czego na pewno unikać.

Polecam Wam ją serdecznie, powinna zagościć w Waszych domach koniecznie.




sobota, 12 lipca 2014

Styl Życia - Kreatywne muszki do koszuli

W dzisiejszej odsłonie serii 'Styl Życia", chciałem się z Wami podzielić moją niedawno odkryta miłością do muszek. Sam znalazłem ją w sobie, bo przeczytałem w jednym poradniku mody męskie, że grubsze osoby powinny unikać krawatów i zainwestować w muszki. Długo walczyłem sam ze sobą, bo ten dodatek do męskiego ubioru kojarzył mi się ze starszymi panami. Wszystko się zmieniło, gdy odkryłem, że jest wiele fajnych i kreatywnych wzorów.


Dzięki doborowi odpowiedniej faktury, możemy fajnie podkreślić nasz indywidualny styl. Moja ulubiona to muszka z reprodukcją fresku z Kaplicy Sykstyńskiej. Zakochałem się w niej od pierwszego spojrzenia. Na pewno, nie każdy może sobie pozwolić na noszenie, aż tak ekstrawaganckich wzorów. Wiadomo, nie w każdej pracy wypada. Ja mogę i z tej wolności często korzystam. Lubię ten moment, gdy ludzie uśmiechają się widząc u mnie kolejny ciekawy wzór na muszce.

Jednak musicie trzymać się jednej reguły. Muszka, którą wybierzecie powinna być składową całego ubioru. Delikatnie się od niego odcinać, jednak nie krzyczeć spod naszej brody, patrzcie jaki freak. Tak, jak przy każdym lekko szalonym dodatku, trzeba zachować odpowiednie proporcje i dobry smak.


Muszki z kreatywnymi wzorami to na pewno jeden z obowiązujących obecnie trendów. Ja sam zaraziłem nim już moją szefową. Ostatnio radziła się mnie, gdzie najlepiej kupić muszkę dla swojego najmłodszego syna. Także warto polecać innym ten styl, ja Wam go mocno rekomenduje.

Gdzie kupować muszki? Już śpieszę z odpowiedzią. Można je znaleźć w sklepach sieciowych, takich jak na przykład KappAhl, Zaraz czy H&M. Jednak najlepiej zakupić je po prostu przez internet. Moim numer jedne jest sklep Marthu. Znajdziecie tam wspaniałe wzory. Zajrzyjcie, może coś Was przekona.


piątek, 11 lipca 2014

Szaszłyki wegetariańskie na grilla

Weekend przed nami. Mam nadzieję, że pogoda dopisze w całym kraju, będzie można wtedy spokojnie zasiąść ze znajomymi na wspólnym grillowaniu. Osobiście uwielbiam takie leniwie letnie wieczory spędzone ze znajomymi. Można pogadać o tym co u nas, a jak już wypije się kilka piw, czy głębszych, pośmiać z dawnych czasów. No i zjeść coś dobrego. Wśród moich bliskich i znajomych są osoby, które nie jedzą mięsa. Dlatego też, zawsze staram się zrobić i dla nich coś dobrego. Tym razem padło na szaszłyczki wegetariańskie. Jeśli jadacie mięso, mogą one Wam posłużyć jako dodatek do kawałka smaczniutkiego steku.



Składniki:
2 czerwone papryki
2 żółte papryki
2 cebule
1 pomidor
1 zielona cukinia
1 opakowanie mozzarelli w kulkach
patyczki do szaszłyków

Marynata:
pół szklanki oleju z pestek winogron
1 łyżka suszonych ziół prowansalskich
1 łyżeczka octu balsamicznego
1 łyżeczka lubczyku
szczypta soli
szczypta pieprzu
sok z połówki cytryny

        

Przygotowanie:
Wszystkie warzywa należy porządnie umyć pod bieżącą wodą. Paprykę czerwoną i żółtą pozbawiamy ziaren nasiennych i kroimy w grubą kostkę. Cebule obieramy ze skórki i kroimy w półksiężyce, tak samo postępujemy z cukinią i pomidorem. Mozzarellę odsączamy z zalewy.

Marynata:
Do miski wlewamy pół szklanki oleju z pestek winogron. Dodajemy suszone zioła prowansalskie, ocet balsamiczny, lubczyk, sok z cytryny, sól oraz pieprz. Wszystko porządnie mieszamy trzepaczką do jajek.

Do tak przygotowanej marynaty wsypujemy wszystkie pokrojone warzywa i mozzarelle. Odstawiamy na około 1,5 godziny do lodówki. Po tym czasie składamy szaszłyki, nabijając naprzemiennie warzywa i mozzarelle. Kolejność zależy od Was.

Gotowe szaszłyki układamy na rozgrzanym grillu. Pieczemy do momentu aż warzywa będą miękkie.

Smacznego :)

         


czwartek, 10 lipca 2014

Kilka słów o... CZEREŚNIACH

Czereśnie to jedne z moich ulubionych owoców. Uwielbiam, kiedy mogę sobie kupić je na targu i oglądając wieczorem film, podjadać zamiast na przykład chipsów. Jednak, poza walorami smakowymi, mają one bardzo wiele zdrowotnych właściwości.


Przede wszystkim mają one bardzo mało kalorii. 100 gram czereśni zawiera ich tylko 60. Dodatkowo pomagają regulować apetyt i dlatego są polecane osobom, które walczą z nadwagą. Dzięki tej właściwości warto podawać je też naszym najmłodszym, którzy często mają problemy ze zjedzeniem posiłków.


Jeśli chodzi o zawartość witamin to są one po prostu istną bombą witaminową. Zawierają bowiem witaminy A, B1, B2, B3, B5, B6, B12, C, K, P. Nie brakuje im też takich składników mineralnych jak pektyny, selen, cynk, sód, fosfor, potas, jod, wapń, żelazo, magnez oraz flawonoidy. Chociażby z tego względu warto po nie sięgać.


Polecam je też wszystkim osobom, które dbają o zdrowy wygląd skóry. Czereśnie neutralizują działanie wolnych rodników. Przyczyniają się to do opóźnienia procesów starzenia się skóry. Regularne ich spożycie powoduje, że skóra staje się bardziej sprężysta i napięta. Można z nich na przykład przygotować domową maseczkę. Na pewno poprawi ona koloryt naszej skóry i korzystnie wpłynie na jej elastyczność.


Mam nadzieję, że tych, którzy do tej pory stronili od tych owoców przekonałem. A jeśli jeszcze Wam mało, to na koniec dodam, że czereśnie zapobiegają anemii, pomagają w chorobach reumatycznych, zwiększają naszą odporność na infekcje oraz oczyszczają organizm z toksyn. Nie pozostaje nic innego, jak skoczyć na pobliski targ, czy do warzywniaka i zakupić trochę tych wspaniałych owoców na wieczorną przekąskę.

środa, 9 lipca 2014

Omlet z lekką sałatką pomidorową

Nie zawsze mam czas żeby zjeść śniadanie w domu. Przeważnie chapnę coś na szybko w biegu. Jednak, są też i takie dni, kiedy mogę sobie pozwolić na leniwy poranek. Zawsze wtedy staram się zjeść porządne i ciepłe śniadanie. Nie myślcie sobie, że jestem w tym błogim stanie jakiś super kreatywny. Z reguły kończy się na omlecie. Raz z szyneczką, a innym razem na przykład z kurkami. Dzisiaj natomiast chce Was uraczyć przepisem na omlet, którego uzupełnieniem jest lekka sałatka z pomidorów. Mi, to połączenie bardzo smakuje. Mam nadzieję, że i Wy odnajdziecie w tej propozycji coś, co przygotujecie na Wasz leniwy poranek.


Składniki:
3 jajka
1 mała cebula
1 ząbek czosnku
1 łyżeczka przyprawy Kamis z suszonymi pomidorami, czosnkiem i bazylią
2 łyżki szczypiorku
2 pomidory
5 kropel octu balsamicznego
masło do smażenia
sól
pieprz


Przygotowanie:
Jajka rozbijamy do miseczki. dodajemy łyżeczkę przyprawy Kamis z suszonym pomidorami, czosnkiem i bazylią oraz pół łyżeczki solu i szczyptę pieprzu. Wszystko razem roztrzepujemy ubijaczką do jajek. Ważne żebyście wykonując tą czynność, starali się wtłoczyć jak najwięcej powietrza do masy. Dzięki temu, Wasz omlet będzie puszysty i ładnie wyrośnie.

Cebulę i czosnek obieramy i kroimy w drobną kosteczkę. Wrzucamy na rozgrzaną wcześnie na patelni, 1 łyżkę masła. Gdy już nam się cebulka ładnie zeszkli, wlewamy ubita masę z jajek i ziół. Czekamy aż dół lekko zgęstnieje i delikatnie go podważamy, jednocześnie przechylając patelnię w tę samą stronę. Czynność ta wykonuję zawsze, żeby płynna masa na wierzchu fajnie wpływa pod spód omletu. Dzięki temu jajka szybciej się zetną. Gdy już masa będzie na tyle zgęstniała, że da się omlet przekręci na druga stronę, przewracamy go przy użyciu łopatki. Smażymy jeszcze około 1 minuty. Nasz omlet jest gotowy.

Przygotowanie pomidorów, radzę wykonać jako pierwsza czynność. Najpierw umyjcie pomidory. następnie pokrójcie je w kostkę i przełóżcie do miski. Poszatkujcie szczypiorek i wsypcie 2 łyżki do pomidorów. Dodajcie sól, pieprz i 5 kropel octu balsamicznego. Wymieszajcie i gotowe. Tak przygotowane pomidory, wyłóżcie na usmażony omlet.

Smacznego :)



wtorek, 8 lipca 2014

"Przepis na szczęście", podany według receptury Katarzyny Michalak

Wakacje to czas na relaks i przyjemne lektury. Taka też jest książka napisana przez Panią Katarzynę Michalak "Przepis na szczęście". Myślę, że większość Pań, bo raczej do tej grupy kierowana jest ta propozycja Wydawnictwa FILIA, przeczyta ją w mgnieniu oka.


Książka podzielona jest na 4 rozdziały, każdy poświęcony jest innej bohaterce i osadzony w innej porze roku. W sumie, czytając uda nam się poznać historie miłości ukazanej w kontekście wiosny, lata, jesieni
i zimy. Po każdej historii znajdziemy dużą ilość przepisów na dania inspirowane przez bohaterki danej opowieści.

       

Przepisy w książce są proste i przywołują wspomnienia prawdziwej domowej kuchni. Ja czytając opisy zamieszczone przed nimi czułem się błogo i nie raz wracałem wspomnieniami do czasów mojej młodości. Warto mieć taką książkę w swojej biblioteczce. Na pewno jeszcze nie raz do niej zajrzę i jakiś smakołyk przygotuję.


Mimo że książka w moim odczuciu skierowana jest raczej do Pań, to jako facet miło spędziłem przy niej czas. Jeśli więc szukacie czegoś ciekawego na wakacyjne leniuchowanie z książką, ta pozycja z pewnością Was zadowoli. No i dodatkowo zyskacie kilka naprawdę ciekawych i wartościowych przepisów do Waszej domowej kolekcji.

Moja ocena jest stanowczo pozytywna. Biegnijcie do księgarni i zakupcie tę książkę jeszcze przed wyjazdem na letnie wyprawy.