wtorek, 30 września 2014

Stevie Parle, Emma Grazette - "Wyprawy po przyprawy"

Książka pachnąca cynamonem. Nie żartuję, to prawda. Dzisiejsza pozycja, którą chce Wam polecić, ma ten dodatkowy atut. Wewnętrzna strona okładka, po potarciu ręką pachnie cynamonem. Jest, to zaskakujące i jak dla mnie bardzo fajne rozwiązanie. Zwłaszcza, że cynamon znajduje w tej książce dość dużo miejsca.


Jednak od początku. Książka napisana jest przez dwójkę autorów, którzy postanowili wybrać się w niezwykłą podróż po przyprawy. Jej wynikiem była właśnie ta pozycja. Bardzo aromatyczna i pełna wspaniałych przepisów.

Steve, jeden z autorów dba w niej o wspaniałe przepisy na dania. Natomiast Emma, poza dorzucenie swoich kulinarnych propozycji, bardzo szczegółowo opisuje każdą z 6 przypraw z jakimi spotkamy się w książce. Autorzy postanowili rozłożyć na czynniki pierwsze właśnie 6 przypraw, czyli papryczki chili, goździki, kmin rzymski, cynamon, gałkę muszkatołową i czarny pieprz. Każdej z tych przypraw poświęcony jest oddzielny rozdział.

                 

Jak już wspomniałem książką zawiera zarówno przepisy, jak i wspaniałe porady. Już dawno nie spotkałem się z tak ciekawie i dobrze napisaną książką. Można w niej znaleźć wspaniałe pomysły na zdrowe i smaczne posiłki. Dodatkowo dowiecie się, jak używać danej przyprawy, jakie ma ona właściwości oraz wiele, wiele więcej.

Mimo, że książką została wydana już jakiś czas temu, do mnie trafiła dość niedawno. Jednak na pewno warto po nią sięgnąć i zagłębić się w niezwykły świat aromatów i smaków. Polecam Wam ją w 100%, pięknie wydana i okraszona wspaniałymi zdjęciami. Cóż chcieć więcej? :)


poniedziałek, 29 września 2014

Spaghetti z cukinią, dynią i pomidorkami

Przygotowanie dań z makaronem, zawsze sprawia mi ogromną przyjemność. W moim odczuciu, nie ma chyba takiego składnika, którego z makaronem się nie połączy. Pasują tutaj, zarówno słodkie dodatki, ale też i słone. Jedyne, co może nas ograniczać, to nasza wyobraźnia. Osobiście uwielbiam eksperymentować z różnymi połączeniami. Wam, polecam dokładnie to samo. Czasem, zupełnie przypadkiem, możecie trafić na pomysł, który sprawi, że Wasze kubki smakowe oszaleją. Ja dzisiaj, postawiłem na połączenie dyni, cukinii i pomidorków koktajlowych. Smak jaki wydobył się z dyni, jest rewelacyjny. Spróbujcie sami.


Składniki:
1 szklanka startej na tarce dyni.
1 szklanka startej na tarce zielonej cukinii
10 pomidorków koktajlowych
opakowanie makaronu spaghetti Malma
7 łyżek oliwy z oliwek
sól morska
pieprz ziołowy
czosnek niedźwiedzi
tarty parmezan

                 

Przygotowanie:
Makaron gotujemy al dente, według instrukcji na opakowaniu producenta.

Dynię obieramy ze skórki i ścieramy na tarce o drobnych oczkach. Będziemy potrzebowali 1 szklanki.

Cukinię myjemy i ścieramy na tarce o drobnych oczkach, Nie obieramy jej ze skórki. Będziemy potrzebowali 1 szklanki takich wiórków. Jednak pamiętajcie, aby porządnie odsączyć cukinię przed smażeniem.

Pomidorki koktajlowe kroimy w pół księżyce. 

Na patelni rozgrzewamy 7 łyżek oliwy z oliwek. Na początku wrzucamy dynię i cukinię. Dodajemy 1 łyżeczkę soli morskiej i 1 łyżeczkę pieprzu ziołowego. Mieszamy i smażymy około 5 minut. Po tym czasie dodajemy pokrojone pomidorki koktajlowe i 1 łyżeczkę czosnku niedźwiedziego. Mieszamy i smażymy wszystko razem około 3 minut. 

Gdy już nasze warzywa będą ładnie podsmażone i nabiorą smaku, ściągamy patelnię z ognia i dodajemy ugotowany al dente makaron. Wszystko razem mieszamy łyżką do makaronu. Podajemy na talerzu, posypane 2 łyżkami tartego parmezanu.

Smacznego :)


sobota, 27 września 2014

Ostatnie dni konkursu ALMETTE dla blogerów kulinarnych

Dzisiaj, zwracam się bezpośrednio do moich kolegów blogerów i blogerek. To, już ostatni prosta w wielkim konkursie kulinarnym dla blogerów kulinarnych. Konkurs organizuje marka Almette, a do wygrania wspaniałe nagrody, między innymi 10 000 zł. Warto więc wziąć udział. Konkurs trwa jeszcze do wtorku, więc jest czas na przygotowanie czegoś smakowitego.

Warto zapoznać się z regulaminem, dostępnym tutaj [KLIK]

No i przede wszystkim zajrzeć do aplikacji konkursowej [KLIK]

A poniżej, znajdziecie trochę więcej informacji o samej akcji. :)


sobota, 20 września 2014

Styl Życia - Instagram

Żyjemy w czasach, kiedy łatwiej jest się podzielić wydarzeniem ze swojego życia poprzez Internet niż przy spotkaniu ze znajomymi. Portale społecznościowe, w moim odczuciu, bardzo spłyciły nasze kontakty międzyludzkie. Z drugiej zaś strony dały nam narzędzia, do natychmiastowego podzielenia się tym co aktualnie dzieje się w naszym życiu. Dodatkowo pozwalają nam dość szybko wykreować siebie samych jako ekspertów z dowolnej dziedziny jaka nas interesuje. Dzisiaj, jednak chciałbym skupić się na fenomenie portalu Instagram.



Zdarza Wam się, że idąc ulicą widzicie ludzi, którzy skrzętnie fotografują coś komórką? Na pewno tak. Najprawdopodobniej wykonane przez nich zdjęcie za chwilę znajdzie się na ich prywatnym koncie na Instagramie. Dodatkowo, wzbogacą je wymyślnymi hashtagami i będą czekać, aż ludzie z całego świata znajdą ich zdjęcie i klikną Instagramowe serduszko, oznaczające uznanie dla wykonanej fotografii.

Jednak skąd wzięła się ta moda na fotografowanie? Jasnej odpowiedzi nie ma. Jednak na pewno wpływ na, to ma fakt, że każdy z nas chce uchodzić za ciekawego człowieka. Wrzucając zdjęcia na taki profil, bardzo łatwo możemy zbudować swoją osobowość. Możemy stać się człowiekiem, którego pasją jest gotowanie. Wtedy pokazujemy nasze potyczki w kuchni i ich efekty. Ktoś inny, może chcieć zostać ekspertem w dziedzinie mody. Wtedy będzie prezentował swoje stylizacje. Jeszcze inny, stwierdzi, że warto pokazywać swoje podróże. No, bo przecież, nic tak nie wzbudza zazdrości w innych jak fakt, że kogoś stać na to, aby podróżować.



Instagram stał się dla ludzi portalem, który bardzo łatwo, może wykreować ich jako modnych, światowych i wartych uwagi. Dzięki codziennemu pokazywaniu co się u nas dzieje, zwracamy na siebie uwagę. No, a przecież w każdym z nas jest ta odrobina próżności, która sprawia, że fajnie jest jak ktoś docenia nasze życie. Poprzez kilka kliknięć, możemy pokazać siebie całemu światu.

Jednak zaistnieć na tym portalu wcale nie jest tak łatwo. Dziennie wgrywanych jest tam miliony zdjęć. Wybić się wśród takiego tłumy wcale nie jest prosto. Jest, jednak na, to kilka rad. Przede wszystkim używanie odpowiednich hashtagów. Nie ma co się silić na wymyślanie nowych, niszowych. Warto korzystać z tego co już jest na portalu. Wybierajcie takie znaczniki, które dla Waszej kategorii są najpopularniejsze. Jeśli, więc wrzucacie zdjęcia jedzenia na pewno nie zapomnijcie o sławetnym #foodporn lub #foodgasm. Możecie też potraktować siebie jako stylistów potraw. Wtedy walnijcie #foodstylist i #foodstyling. Nie ograniczajcie się. Im więcej hashtagów użyjecie, tym większa szansa, że ktoś Was zauważy.



Kolejna sprawa, to praca u podstaw. Niestety, jeśli zależy Wam na rosnącej liczbie obserwujących musicie poświęcić trochę czasu w ciągu dnia, aby ich do siebie przyciągnąć. W tym celu należy pozwiedzać trochę portal, poklikać serduszka na profilach innych, a od czasu do czasu coś też skomentować. Możecie też jak szaleni, zacząć obserwować innych. Część z nich na pewno odwdzięczy się tym samym. Jednak pamiętajcie, że największą skuteczność da Wam polubienie kilku zdjęć na danym profilu, skomentowanie przynajmniej jednego z nich i na końcu kliknięcie przycisku "follow". Według wszelkich zmiennych, takie zachowanie przynosi największy efekt.

Moim zdaniem, ta moda szybko nie przeminie. Lubimy być zauważani i doceniani. Instagram daje nam właśnie taką możliwość. Jednak pamiętajcie o jednym. Żeby być atrakcyjnym dla innych, musicie przede wszystkim być prawdziwi w tym co publikujecie. Oczywiście, możecie pokazywać siebie jako zupełnie kogoś innego, jednak, to prędzej, czy później zwróci się przeciwko Wam. Bądźcie prawdziwi, róbcie fajne zdjęcie, a obserwatorzy na pewno, to zauważą i docenią.

piątek, 19 września 2014

Pieczone figi na krążku z sera koziego, z dodatkiem czerwonego pieprzu i migdałów, z sosem miodowo - cytrynowym z nutką cynamonu

Tym razem poniosła mnie fantazja. Postanowiłem trochę poeksperymentować w kuchni i stworzyłem danie, które brzmi wykwintnie, jednak jest bardzo proste w przygotowaniu. Natchnęła mnie do niego, koleżanka blogerka, która stwierdziła, że proste dania to każdy może wymyślić. Według jej opinii nie potrafiłbym przygotować dania wykwintnego i efektownego. Nie wiele myśląc, podjąłem wyzwanie i oto efekt moich starań. Mam nadzieję, że Wam zasmakuje. Smaki, jakie tutaj zawarłem, bardzo dobrze ze sobą współgrają i wydobywają głębie z każdego z użytych produktów.


Składniki:
4 świeże figi
300 gram sera koziego
2 łyżeczki ziaren czerwonego pieprzy brazylijskiego
2 łyżki płatków migdałowych
5 łyżek miodu
sok wyciśnięty z połówki cytryny
pół łyżeczki cynamonu


Przygotowanie:
Figi umyć i nożem naciąć na nich krzyż. Każdą z figi, po nacięciu, złapać za podstawę i mocno ścisnąć. Ma, to na celu wyciśnięcie figi, aby powstał piękny kwiatek. Tak przygotowane, wstawić do nagrzanego do 180 stopni piekarnika i piec przez około 15 - 20 minut.

Ser kozi przełożyć do miski i rozdrobnić widelcem.

Ziarna czerwonego brazylijskiego pieprzu rozetrzeć w moździerzu i dodać do serka koziego. Wszystko razem porządnie wymieszać. Z serka, za pomocą formy, utworzyć krążki. Każdy z krążków, lekko posmarować miodem i obsypać płatkami migdałów. Gotowe krążki ułożyć na talerzu.

Do małego garnuszka, wlać sok wyciśnięty z połówki cytryny i dodać 5 łyżek miodu, Wymieszać. Całość podgrzać, jednak nie doprowadzić do wrzenia. Gdy nasza roztwór będzie już ciepły dodajemy pół łyżeczki cynamonu. Dalej mieszając, podgrzewamy sos jeszcze około 3 minut.

Upieczone figi, ustawiamy na krążku z sera. Wszystko polewamy sosem cytrynowo - miodowym z cynamonem. Najlepiej lać go w środek figi. Spowoduje to, że ładnie z niej wycieknie na resztę potrawy.

Smacznego :)




czwartek, 18 września 2014

Kilka słów o... Figach

Obecnie trwa na nie sezon. Jednak mało, kto wie, że figi to jedne z pierwszych "udomowionych" przez człowieka owoców. Wpływ na, to miały, zarówno ich walory smakowe, jak i łatwość ich przechowywania. Figi, bowiem łatwo zasuszyć i w takiej postaci można je przechowywać dość długo.


Owoce te posiadają również bardzo dużo witamin. W swojej smakowitej strukturze kryją, między innymi witaminy C, B1, B2, B6, PP oraz prowitaminę A. Zawierają też bardzo wiele minerałów, takich jak żelazo, wapń, fosfor i magnez. Jeśli, brakuje Wam którychś z wymienionych mikroelementów, koniecznie po nie sięgnijcie.


Figi są też dobre dla osób, które poddane są stresowi. No cóż, w dzisiejszych czasach, to chyba każdy z nas. Ich regularne spożycie pozwala obniżyć poziom stresu, a to wszystko dzięki zawartości magnezu. Po co więc sięgać po sztuczne proszki, jak można sobie z przyjemnością zjeść figę, a efekt będzie taki sam.


Mam też dobrą wiadomość dla osób z podwyższonym cholesterolem. Jedzcie figi, a na pewno zmniejszy Wam się jego ilość we krwi. Dodatkowo, jeśli ugotujecie figi w mleku powstanie Wam idealne lekarstwo na bolące gardło.


Na koniec ważna informacja dla wszystkich, którzy lubią sobie trochę wypić. Te owoce idealnie oczyszczają i usprawniają pracę wątroby. Jeśli planujecie w nadchodzący weekend jakieś szaleństwa, to nie zapomnijcie kupić kilku fig w celach leczniczych. No, a przede wszystkim cieście się ich smakiem i korzystajcie, póki można je dostać w naszych sklepach.


piątek, 12 września 2014

Omlet z boczkiem i suszonymi pomidorami

Śniadanie to najważniejszy posiłek dnia. Bardzo często, zapominamy o jego zjedzeniu. Bo przecież śpieszymy się do pracy. Nie chce się nam go przygotować. Albo, po prostu twierdzimy, że nie jesteśmy głodni. Sam, bardzo często nie jadam śniadań. W drodze do pracy, kupie sobie jakąś bułkę i oszukuje siebie, że zjadłem śniadanie. Dzięki Wam, zwróciłem uwagę na ten problem. Jakiś czas temu, dostałem maila od Pani Kasi z Kluczborka. Napisała ona, że to czego jej u mnie brakuje, to pomysły na śniadania. Miała rację. Ze względu, że zdarza mi się pomijać ten posiłek, nigdy jakoś nie myślałem o przepisach na śniadanie. Postanowiłem, że to się zmieni. Od teraz, raz na jakiś czas, zaserwuje Wam przepis na ciekawe śniadanie. Dzisiaj zaczynam tradycyjnie od omletu. Mam nadzieję, że moja wersja Wam zasmakuje.


Składniki:
3 jajka
2 łyżeczki drobno posiekanego szczypiorku
1 mała cebula
5 suszonych pomidorów w zalewie
150 gram boczku
szczypta, suszonego czosnku niedźwiedziego
1 łyżeczka suszonego oregano
pieprz ziołowy
sól morska
1 łyżka masła

                 

Przygotowanie:
Jajka rozbijamy do miseczki dodając do nich oregano, suszony czosnek niedźwiedzi, drobno posiekany szczypiorek oraz sól i pieprz ziołowy, według naszego smaku. Roztrzepujemy wszystko do połączenia składników.

Cebulę kroimy w drobną kosteczkę. Podobnie postępujemy z boczkiem i suszonymi pomidorami.

Na patelni rozpuszczamy 1 łyżkę masła. Gdy już się roztopi, wrzucamy cebulę i lekko ją szklimy. Następnie dodajemy boczek i suszone pomidory i smażymy całość około 2 minut.

Teraz na patelnię wlewamy wcześniej przygotowane jajka z ziołami i smażymy, co jakiś czas podważając rogi omletu i przechylając patelnię. Pozwoli to przelać się nie ściętym jajkom na spód omletu. Czekamy, aż jajka nam się zetną i szpatułką podważamy omlet i przekręcamy go na druga stronę. Smażymy, jeszcze około 1,5 minuty i możemy podawać. Dla dekoracji, można posypać pokrojonym drobno szczypiorkiem.

Smacznego :)


czwartek, 11 września 2014

Kilka słów o... Czerwonych Porzeczkach

Są smaczne i obecnie mamy na nie sezon. A mowa o porzeczkach. Jednak, poza tym, że dobrze nam się podjada, to jeszcze mają wiele zdrowotnych właściwości.


Przede wszystkim porzeczki czerwone pomagają w leczeniu i zapobieganiu nadciśnieniu tętniczemu. Wszystko dzięki wysokiej zawartości potasu. Dodatkowo są źródłem tzw. witaminy PP, która pomaga zwalczać zły cholesterol i zapobiega miażdżycy.


Wszystkie osoby, posiadające problemy jelitowe na pewno ucieszy wiadomość, że regularne spożywanie porzeczek czerwonych pomaga regulować prace jelit. Dzieje się tak, bo posiadają one w swoim składzie dużą dawkę pektyny, czyli, inaczej rozpuszczalnego błonnika. Dzięki temu nie tylko pomagają ustabilizować proces wypróżniania, ale oczyszczają też jelita z toksyn.


W medycynie ludowej czerwonych porzeczek używało się do leczenia ran, oparzeń, czy zadrapań. Wszystko dzięki garbnikom zawartym w skórce czerwonych porzeczek. Dzięki nim, nadają się one również do oczyszczania cery, a nawet walki z piegami.


Co prawda nie mają one tyle witamin co ich czarny odpowiedni, jednak i tak warto po nie sięgać. Zwłaszcza, jeśli któryś z wymienionych wyżej problemów Was dotyczy.

wtorek, 9 września 2014

Małgorzata Kalemba - Drożdż - "Pyszne chwasty"

Książkę "Pyszne chwasty", zakupiłem już jakiś czas temu. Jednak, odłożyłem ją na półkę i czekałem na odpowiedni moment, aby zgłębić jej treść. Nadszedł on w końcu w miniony weekend. Z wielkim zapałem, zabrałem się za studiowanie tej pozycji. A to, co w niej odkryłem, przeszło moje najśmielsze oczekiwania.



To, co zaciekawiło mnie jeszcze w księgarni, to wykorzystanie wielu roślin rosnących w naszym otoczeniu w gotowaniu. Przyznam się szczerze, że sam czasem wykorzystuje w domu pokrzywę. Jednak nigdy nie myślałem, żeby dodawać do potraw np. mniszka lekarskiego. Oczywiście, wiedziałem, że jest wykorzystywany w medycynie, ale o podawaniu go moim bliskim nawet nie marzyłem.

Autorka na początku książki daje nam kilka rad, dotyczących tego jak zbierać tzw. chwasty. Opowiada o tych, które w książce znajdziemy w przepisach. A tych jest tutaj aż 137. Czyli całkiem sporo, z tych naszych niechcianych w ogródkach przyjaciół, smakołyków można zrobić.

                 

Wśród przepisów znajdziemy zarówno sałatki, zupy, dania główne, desery, przetwory, a nawet napoje. Każde z propozycji są opisane w oddzielnych rozdziałach. Wszystko okraszone jest pięknymi zdjęciami, co jeszcze bardziej zachęca do wypróbowania przepisów.

Ja kilka z tych pyszności zrobiłem u siebie w domu. Jak widzicie nie umarłem, więc, jeśli lubicie poznawać nowe smaki i odkrywać fantastyczne połączenia kolorystyczne na talerzu, to ta książka jest dla Was. Te przepisy, które zrobiłem, a było ich dokładnie 8, smakowały wybornie. Zakładam, że pozostałe są równie ciekawe.


Polecam Wam tę książkę! Na pewno odkryjecie coś nowego, a do tego zdrowego. Warto eksperymentować, namawiam Was do tego często. Ta książka na pewno Wam w tym pomoże.

sobota, 6 września 2014

Styl Życia - Garnki emaliowane

Moda, wraca co jakiś czas i nie tyczy się to tylko ubrań. Kiedyś w każdym domu gotowało się w garnkach emaliowanych. Pamiętam, jak co rano babcia podgrzewała mi mleko do płatków w małym kubeczku emaliowanym. Uwielbiałem go, był czerwony i miał takie drobne białe kropeczki. Jednak potem zachłysnęliśmy się wszyscy nowościami. A to garnki z podwójnym dnem, a to teflon, na ceramicznych kończąc. Każde z nich mają swoje wady i zalety, jednak większość nie ma tego czegoś, co mają właśnie emaliowane garnki, kubki, miski. Chodzi oczywiście o piękne wzory.


Wzorów jest tysiące. Każdy z producentów prześciga się w tworzeniu, coraz to ciekawszych motywów. Znajdziemy na garnkach zarówno piękne kwiaty, delikatne pastelowe kropki, a na śmiesznych obrazkach kończąc.



Każdy z nas może wybrać coś dla siebie. Są garnki dla fotografów, gospodyń domowych czy też małych dzieci. Dzięki zakupieniu takich gadżetów do naszej kuchni wprowadzimy do niej odrobinę koloru i zabawy. Takie garnki idealnie sprawdzają się, jeśli chcemy przekonać nasze maluchy do wspólnego gotowania. Testowałem to na moim siostrzeńców, który ma jeden ulubiony garnek i jak wie, że będziemy w nim gotować to od razu biegnie do kuchni pomagać.




Jeśli jeszcze nie macie ich w domu koniecznie zakupcie, ja polecam na przykład te od Emalia Olkusz lub Silesia Rybnik. Jednak nie ograniczajcie się tylko do tych dwóch. Jest pełno sklepów internetowych w których znajdziecie ciekawe motywy. Wystarczy choćby wymienić garneczki.pl albo agdchrosciel.pl. W każdym z tych miejsc znajdziecie coś dla siebie. Zajrzyjcie koniecznie i wzbogaćcie swoja kuchnie w nowe kolory.





piątek, 5 września 2014

Gruzińskie ciasto herbaciane

W zeszłym tygodniu, moja znajoma wróciła z wakacji, które spędziła w Gruzji. Przywiozła ze sobą, kilka wspaniałych historii i garść rewelacyjnych przepisów. Mnie najbardziej urzekł, ten na wspaniałe herbaciane ciasto. Jak mi o nim opowiadała, ślinka mi ciekła na samą myśl. Nie wiele myśląc, przystąpiłem do realizacji przepisu. Chciałem, jak najszybciej sprawdzić, jak to smakuje. Powiem Wam, że to co zjadłem przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Jednak nie wykonałem przepisu w 100%, dodałem też coś od siebie. Zapraszam po moją wersję "Gruzińskiego Ciasta Herbacianego".


Składniki:
3 torebki herbaty GOLD Teekanne
2,5 szklanki mąki pszennej
4 łyżki masła klarowanego
1 szklanka cukru trzcinowego
3 jajka
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżeczka sody oczyszczonej
1 łyżeczka cukru waniliowego
pół łyżeczki imbiru
pół łyżeczki cynamonu
szklanka drobno posiekanych orzechów włoskich



Przygotowanie:
W szklance zaparzamy herbatę. Po 4 minutach wyciągamy woreczki i odstawiamy na około 10 minut do lekkiego przestygnięcia.

Jajka ubijamy z cukrem. Stopniowo dodajemy masło, cynamon, imbir i cukier waniliowy. Musi powstać jednolita masa. Ubijajcie w sumie około 8 minut. 

Teraz dodajemy mąkę, szklankę herbaty, proszek do pieczenia i sodę oczyszczoną. Znowu miksujemy na jednolitą masę. Wystarczy około 4 minut miksowania. Dodajemy orzech i łyżką porządnie mieszamy ciasto z orzechami.

Ciasto przelewamy do wysmarowanej tłuszczem i wysypanej bułką tartą formy do pieczenia (keksówki).

Pieczemy około 30 minut w nagrzanym do 210 stopni piekarniku. Ja piekę na funkcji góra-dół.

Smacznego :)

                 

czwartek, 4 września 2014

Kilka słów o... Borówkach

Na naszych straganach i w sklepach obecnie mamy wysyp borówek. Poza tym, że są one smaczne, mają wiele wartości, które jeszcze bardziej powinny nas skłonić do ich konsumpcji. Ja osobiście, bardzo chętnie po nie sięgam. Nadają się zarówno do porannej owsianki, jak też i smacznego ciasta.


Jednak dlaczego warto po nie sięgać? Przede wszystkim borówki, dzięki wysokiej zawartości antyutleniaczy, są naturalna bronią w walce z powstawaniem i rozwojem chorób nowotworowych. Posiadają one jedno z największych stężeń takich witamin jak A, C i E, wśród owoców i warzyw.


Jeśli często męczą Wam się oczy, to również i tutaj borówka przyjdzie Wam z pomocą. Dzięki zawartości antocyjanów poprawią jakość wzroku i pomogą walczyć z ich zmęczeniem. Dodatkowo mają właściwości antybakteryjne.


Dobra wiadomość dla wszystkich, którzy chcą się trochę odmłodzić. Borówki hamują procesy starzenia oraz pomagają w zapobieganiu np. chorobie Alzheimera. Poleca się je również osobą z problemami cholesterolowymi. Wpływają one, bowiem na redukcję tego złego cholesterolu.


Nie ważne, czy sięgnięcie po nie z powodów zdrowotnych, czy smakowych. Ważne, aby wprowadzić je do swojej diety. Nie zależnie od motywacji nic nie stracicie, a na pewno zyskacie zdrowie i fantastyczny smak.



środa, 3 września 2014

Pieczona papryka z ziołami

Poszukiwałem ostatnio jakiejś alternatywy dla chipsów. Wszedłem do kuchni i z miski z warzywami uśmiechnęła się do mnie papryka. Pomyślałem, że skoro sama się prosi, to zostanie spożytkowana do wieczornego seansu filmowego. Nie wiele myśląc, zacząłem ją kroić na paseczki, a w mojej głowie już układał się plan co dokładnie z nią zrobię. Postanowiłem być bezlitosny. Papryka musi dostać za swoje. No i dostała, porcje ziół, trochę oleju i wysoką temperaturę. A załatwiłem ją tak...


Składniki:
3 czerwone papryki
1,5 łyżki suszonego tymianku
1,5 łyżki suszonego oregano
pieprz kolorowy
sól himalajska
olej z pestek winogron


Przygotowanie:
Papryki kroimy w paseczki, usuwając jednocześnie gniazda nasienne.

Na blasze rozkładamy papier do pieczenia i układamy paseczki papryki. Każdy paseczek z osobą, polewamy odrobiną oleju z pestek winogron.

Tak przygotowane papryki posypujemy najpierw suszonym tymiankiem, następnie suszonym oregano. Na końcu doprawiamy kolorowym pieprzem do smaku i sowicie solimy solą himalajską.

Wstawiamy do nagrzanego do 180 stopni piekarnika i pieczemy około 20 - 25 minut.

Smacznego :)

wtorek, 2 września 2014

Pierre Berge - "Listy do Yves'a"


Udając się na urlop, najpierw wybrałem się do księgarni, żeby zakupić jakąś ciekawą książkę do poczytania. Na półce zaciekawiła mnie pozycja "Listy do Yves'a". Bardzo cenię osiągnięcia Yves Saint Laurent, więc postanowiłem po nią sięgnąć.

Jest ona napisana przez partnera życiowego projektanta w formie listów pisanych przez rok po śmierci Yves'a. Jako powód, Pierre Berge podaje, że tak łatwiej czasem poradzić sobie ze stratą kogoś bliskiego. Jest to, też pewnego rodzaju sposób na utrzymanie pamięci i poczucie, że osoba, która od nas odeszła ciągle w jakiś metafizyczny sposób jest obok nas.

Z tej książki, dowiedziałem się wiele o wspólnym życiu obydwu panów. A trzeba dodać, że nie było ono łatwe. Yves Saint Laurent, nie był łatwym człowiekiem i życie z nim bywało naprawdę gorzkie. Jego partner w kilku fragmentach książki, bardzo dobitnie informuje o tym czytelnika.

Jednak to, co mnie urzekło w tym zapisie, to wielka miłość jaka łączyła tych dwóch, zupełnie różnych od siebie, ludzi. Była to zarówno miłość do sztuki, mody, ale również do siebie nawzajem. Jest tutaj wiele przykrych momentów, jednak ostatecznie miłość wygrywa ze wszystkimi naszymi wadami.

Pozycja ta, udowadnia, że dwóch mężczyzn może łączyć prawdziwe uczucie i, że są oni wstanie spędzić ze sobą całe życie. Wbrew temu co pokazują media, dwóch homoseksualistów potrafi iść razem przez życie, dzielić ze sobą, te dobre i te złe momenty. 

Pięknie napisana i bardzo wzruszająca. Warto czytając zaznaczać sobie niektóre myśli, bo są one mądre i na pewno nie raz przydadzą nam się w życiu. Jest to książka, do której można wracać 
i zawsze odnajdzie się w niej coś innego. Wszystko zależy w jakim momencie życia jesteśmy. 

Polecam z czystym sumieniem.


poniedziałek, 1 września 2014

Makaron z boczkiem, czerwoną cebulą, szczypiorkiem i dymką

Lubie proste dania, które można wykonać szybko i podać je w efektowny sposób. Takie właśnie, jest to dzisiejsze. Makaronowe potrawy, to dla mnie ogólnie sposób na smaczne i szybkie jedzenie. Nic dziwnego, że Włosi tak często jedzą właśnie makaron. Dodatkowo, dieta oparta na umiejętnie zrobionym makaronie, wcale nie tuczy. Także, jeśli szukacie pomysłu na dzisiejszą kolację, spokojnie możecie wykorzystać do tego mój dzisiejszy przepis. Polecam zapalić świeczki, ładnie nakryć stół i zaserwować do niego dobre wino. Wieczór idealny.


Składniki:
1 opakowanie makaronu spaghetti Malma
300 gram boczku
1 duża czerwona cebula
2 dymki
150 gram szczypiorku, drobno pokrojonego
100 gram parmezanu
oliwa z oliwek
150 gram mascarpone
sól
kolorowy pieprz

                 

Przygotowanie:
Makaron gotujemy al dente, według instrukcji na opakowaniu producenta.

Na patelni rozgrzewamy odrobinę oliwy z oliwek.

Dymkę i czerwoną cebule kroimy w drobną kostkę, Tak samo postępujemy z boczkiem. Gdy już będziemy mieli pokrojone nasze składniki, najpierw na patelnię wrzucamy cebulę czerwoną i dymkę. Smażymy około 3 minut. Po tym czasie wrzucamy boczek i smażymy razem kolejne 3 minuty.

Teraz czas dodać mascarpone. Najlepiej je wcześniej rozmieszajcie łyżką, inaczej ciężko rozprowadzi się na patelni. Po przełożeniu mascarpone na patelnię, wrzucamy pokrojony drobno szczypiorek i energicznie wszystko mieszamy. Składniki muszą nam się ładnie połączyć.

Dodajemy sól i kolorowy pieprz, według naszego indywidualnego smaku. Mieszamy i podgrzewamy jeszcze przez około 3 minuty. Gotowy sos, zestawiamy z ognia i wrzucamy do niego ugotowany makaron. Mieszamy i wykładamy na talerz, sowicie posypując parmezanem.

Smacznego :)