sobota, 4 października 2014

Styl Życia... Być w mniejszości

W dzisiejszym wpisie nie pokażę garnków emaliowanych, ani nie opowiem o tym, jak dbać o męską brodę. Dzisiaj będzie za to bardziej osobiście. Chcę napisać o tym, co już od dłuższego czasu siedzi gdzieś głęboko we mnie. Będzie to swoistego rodzaju coming out przed Wami, moimi czytelnikami.

Jak pewnie zauważyliście, często na blogu opisując przepisy i pisząc dla kogo gotuję, używam stwierdzenia "domownicy" lub "bliska osoba". Takie sformułowania pojawiały się głównie, ze względu na pewien strach, pewną obawę. Nie czułem się komfortowo, nie wiedziałem, też jak ci, którzy mnie czytają odbiorą napisanie, że gotuję dla mojego partnera. Teraz jednak mogę powiedzieć to otwarcie, jestem homoseksualistą i od ponad 5 lat żyję w związku z tym samym mężczyzną.

A teraz od początku, czyli dlaczego zdecydowałem się o tym napisać. Przede wszystkim dlatego, że mam już dość postrzegania osób o takiej samej orientacji jak moja za dewiantów i ludzi drugiej klasy. Wszyscy jesteśmy tacy sami i wszyscy mamy prawo do życia według swoich zasad i upodobań. Nie powinniśmy oceniać ludzi po tym, z kim się wiążą, jakiego są wyznania czy koloru skóry. Nikt nikomu nie powinien zaglądać do sypialni i interesować się tym, jak i z kim żyje. To, co powinno się liczyć, to przede wszystkim fakt, jakim jest człowiekiem. Faktycznie, słuchając w mediach o homoseksualistach można odnieść wrażenie, że to banda dewiantów. Jednak chciałbym wszystkich uświadomić, że media manipulują opinią publiczną. Wyciągają to, co najgorsze albo to, co najbardziej kontrowersyjne. Właśnie po to, żeby wzbudzić sensację, podkręcić atmosferę i mieć kolejny temat do wieczornych wiadomości. Ja się na to nie godzę. 

Wśród moich znajomych jest wiele osób, które też są homoseksualne i wierzcie mi, że to, co czasem słyszycie, np. że geje nie potrafią tworzyć stałych związków, jest nieprawdą. Znam wiele par, które mają staż większy niż niejedno małżeństwo. Szanują siebie i swoje uczucia, i tworzą naprawdę wspaniałe pary, które razem idą przez życie i wspierają się we wszystkich sytuacjach, z jakimi idzie im się zmierzyć.

Mam też wielu znajomych heteroseksualnych, którzy wiedzą o mojej orientacji. Zresztą już od dłuższego czasu specjalnie się z tym nie kryję. Nie spotkałem się z ich strony z żadnym negatywnym nastawieniem. Nie interesuje ich z kim jestem, ważne jest, że jestem szczęśliwy. I tak chyba powinno być. Bo każdy z nas ma prawo do miłości, bycia kochanym i szanowanym. Dlatego jeśli spotkacie na swojej drodze osobę homoseksualną, nie skreślajcie jej od razu. To taki sam człowiek jak Wy. Poznajcie go i dopiero wtedy zastanówcie się nad tym, czy faktycznie jest taki zły i groźny dla Was, Waszej rodziny i otoczenia, jak mówią o tym media.

Jednak, żeby nie było tak słodko, to trzeba też powiedzieć, że każdy medal ma dwie strony. Druga strona to poczucie, z jakim przychodzi żyć osobie homoseksualnej. Cały czas, nawet nieświadomie, zastanawiasz się czy Twoja rodzina rzeczywiście Cię kocha tak samo, jak wcześniej, zanim dowiedzieli się o tym, jaki jesteś. Znajomi bardzo często albo odwracają się od ciebie, albo w ten czy w inny sposób zmieniają trochę podejście. Musisz się zmierzyć z podtekstami na każdym kroku. Pochwalisz kolegę z pracy, że coś dobrze zrobił i od razu usłyszysz "ciekawe czemu tak go chwalisz, chyba coś jest na rzeczy". Takie sytuacje są przykre, zarówno dla Ciebie jak i osoby, którą chwalisz. Wtedy od razu pojawia się myśl "już nigdy więcej tego nie zrobię". No bo, po co narażać się na niepotrzebne podteksty czy komentarze. 

Tak naprawdę, cały czas większość z nas żyje w poczuciu, że musi udowadniać otoczeniu, że jest wartościowym człowiekiem. Większość gejów bardziej się stara w pracy, bardziej stara się być zabawnym i pełnym werwy znajomym. Wszystko po to, żeby pokazać, że ma się jakąś wartość, że fakt bycia osobą homoseksualną nie umniejsza im nic pod względem bycia normalnym człowiekiem.

Mam nadzieję, że nikogo z Was nie obraziłem tym tekstem, ani nikt nie poczuł się dotknięty. Celem nie było wywołanie kontrowersji, tylko otworzenie się na Was, moich czytelników. Nie chcę już dłużej pisać "moi domownicy", chcę po prostu napisać, że chcąc zrobić przyjemność mojemu partnerowi przygotowałem pyszne ciasto. Taki jestem i nie zmienię tego. Nawet bym nie chciał, bo jestem dumny z tego, jaki jestem i skoro dzielę się z Wami swoim życiem na blogu, to chcę się nim dzielić w pełni. Wydaje mi się, że jest to uczciwe i w stosunku do mnie, i w stosunku do Was. 

Na koniec, dodam tylko, że wśród moich znajomych zdarzają się sytuacje, że w momencie, gdy rodzina dowiaduje się o ich orientacji, całkowicie zrywa z nimi kontakt. Jeśli więc zdarzy się Wam, że Wasze dziecko okaże się homoseksualne, pomyślcie o tym, że to dalej ten sam człowiek. To przecież to samo dziecko, które kochaliście, zabieraliście na spacery i martwiliście się o nie każdego dnia. Czy ten jeden fakt, tak wiele zmienia? Wierzcie mi, odtrącenie przez najbliższych boli najbardziej i to zarówno przez rodzinę, jak i przyjaciół. Bądźmy mądrzy i po prostu patrzmy na innych przez pryzmat ich wartości, a nie tego, jaką mają orientację seksualną.